Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

KPASG.pl airsoft w kujawsko-pomorskim - ASG Toruń, ASG Bydgoszcz, ASG Włocławek - ASG

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Kto mi wyjaśni - co się zmieniło?

Opublikowano

No właśnie.

Co się zmieniło w rozsądnym podejściu do organizowania gier, w których nie brały udziału faktyczne państwa a fikcyjne strony?

Z tego co obserwuję od dłuższego czasu, to chyba tylko seria Wind trzyma się fikcyjnych nazw. Zwykłe jebanki sprowadzono do konfliktów Rosyjsko-Czeczeńskich, Polsko-Rosyjskich i innych takich. Jedyną 'frakcją' (z tych faktycznie istniejących) uznawaną nie tylko przeze mnie, ale przez większąść rozsądnych ersoftowców w tym kraju jest neutralne! ONZ, i to tylko w tych grach aspirujących do przynajmniej ćwierć milsimów.

Dlaczego?

Naprawdę poczuwacie się do stawania po jakiejkolwiek stronie nawet w wyimaginowanym konflikcie? Dowartościowuje Was to? Ja rozumiem przypisanie faktycznych państw w przypadku gdy nawiązujemy do historycznej bitwy (jak było np. w przypadku Wzgórza La Drang), no ale bez przesady.

Zdaję sobie sprawę, że czasy "Inwazji" bezpowrotnie minęły, gdy był ogólnopolski plan stworzenia naszej własnej, ersoftowej mapy politycznej, przez co można było pojechać w dowolny zakątek kraju na grę, i wiadomo było kto walczy, z kim walczy, a po wszystkim można było obserwować zmianę rozkładu sił w danej części Polski. Prawie się udało to osiągnąć, pod wodzą Avestańskich (kilku jeszcze to słowo pamięta ;) ) ekip.

Ale dlaczego zarzuciliśmy używanie wymyślonych nazw i symboli państwowych? Co Wami kieruje tak nazywając strony? Może ktoś potrafi mi wyjaśnić.

Featured Replies

Opublikowano

Rozumiem, że do mnie pijesz.Odpowiem krótko :

W imię zasad...

A tak na poważnie, to wrzuciłem temat o mojej grze na forum UMP, i dyskutowałem z kilkoma osobami na żywo, i nikt nie zwracał uwagi na to, że coś nie gra z realnymi nazwami.

Rozumiem, że sesja się skończyła i nadmiar czasu doskwiera?

Opublikowano

w swoich manewrach też bardzo często wprowadzam jako strony konfliktu autentyczna państwa , czy jednostki. Przykład: Somalia, IR, Aleja sniperów. I jakoś nikomu to nie przeszkadzało, albo nikt nie mówił o tym głośno. Ludzie, asg to ma być zabawa gdzie trzeba użyć wyobraźni.

Opublikowano

No i jeszcze coś: Bawimy się w wojnę, co samo w sobie jest kontrowersyjne jak cholera. Rozumiem, że lepiej byś się czuł "zabijając" w imię państwa wymyślonego, niż realnie istniejącego? Jeśli tak, to proszę o podanie powodu, bo ja nie widzę różnicy.

Polityczna poprawność ssie.

Opublikowano

Trzeba zwiększyć liczbę nowych natrętnie zadających głupie pytania userów bo niektórzy nie maja już czego/kogo się czepiać.

Opublikowano

Prawdziwi milsimowcy starają się być tak realistyczni, że aż czasami czują się żołnierzami, i identyfikują się z konkretnymi państwami. Inna sprawa że taki kanapowy komandos bardzo często uprawia coś co ktoś mądry nazwał(a ja powtarzam, bo prawda) onanizmem sprzętowym. Zobacz ilu ludzi dzisiaj używa jeszcze alicji czy LBV, jak się pojawiłem do polskiego munduru z oporządzeniem PRL na pasie(no co, ładownica na trzy magazynki do AKM mi odpowiada) to mnie prawie śmiechem zabili, od razu był tekst "kolejny z Cymą się przychlastał...". Ale jak ustawiałem hopka w swoim GHK, to się zleźli popatrzeć i pomacać;)

Opublikowano

Co za niesamowita frustracja. Ja rozumiem że Wszyscy są OK (państwa) ale co Ty, ja czy inni poradzą że Somalia, III Rzesza czy inny irako-afgano-czeczeno-rosyjsko-koreański kraj miał w swojej historii konflikty zbrojne i jego mieszkańcy są "używani" na strzelankach za Czarne charaktery. równie dobrze można mieć pretensje do twórców Call of Duty za to że grasz tylko Aliantami.

Opublikowano

Alastor - chwalisz się, czy żalisz?

Co ma piernik do pie-ten-teges?

Chciałeś się pochwalić, że Twój AK daleko niesie? Fajnie, moje gratulacje.

Opublikowano

czasami te dyskusje są tak maksymalnie o dupie Maryny że dziwię się modom że na nie zezwalają ... Zaraz z tematu : nie strzelajmy się w imię Allaha tylko wujka Zenka z monopolowego przejdziemy na tematy ja was kocham a wy mnie nie ... bossze widzisz i nie grzmisz ...

FOR LANS AND GLORY !!

Opublikowano
Ja rozumiem że Wszyscy są OK (państwa) ale co Ty, ja czy inni poradzą że Somalia, III Rzesza czy inny irako-afgano-czeczeno-rosyjsko-koreański kraj miał w swojej historii konflikty zbrojne i jego mieszkańcy są "używani" na strzelankach za Czarne charaktery.

Jestem przeciwny rasizmowi, więc ocenianie po kolorze charakteru mi nie leży;) Czasami fajnie jest odgrywać jakieś nacje, ale tylko raz zdarzył mi się przypadek gdzie się porządnie wszyscy wczuli, aż do poziomu prowadzenia rozmów w języku narodowym danej armii. Swoją drogą polecam, wystarczy czasem coś krzyknąć w obcym języku, wzmacnia klimat niesamowicie. Zmyślone nacje pozwalają ponadto na lepsze dopasowanie miodności scenariusza i celów grup. Ale np. na Afgaraqu nie wyobrażam sobie bez sił NATO.

Podsumowując, nazwanie się Amerykaninem, Niemcem czy innym teutonem nie powoduje automatycznie wzmocnienia klimatu. Liczy się zaangażowanie i przygotowanie uczestnika/organizatora, oraz specyfika gry. Zmyślona nazwa i konflikt pozwalają na swobodniejszy dobór stron mundurami.

Co za niesamowita frustracja.

Jedno słowo. Sesja.

równie dobrze można mieć pretensje do twórców Call of Duty za to że grasz tylko Aliantami.

I to jest ból i krzyż pański. Wyobraź sobie te kampanie, np. Bombardowanie Warszawy, Eksterminacja wiosek batalionem Tygrysów, walki w Skandynawii;)

Opublikowano

Ja się zgodzę z Dalem. Zawsze byłem przeciwnikiem używania na potrzeby scenariusza faktycznych nazw państw i konfliktów. Uważam za niemoralne robienie zabawy z wydarzeń, w których cierpieli prawdziwi ludzie. Już sama nasza zabawa w wojnę jest na pograniczu dobrego smaku więc staram się ją odrealnić fabularnie.

W żadnej z moich gier nie było i nie będzie odniesienia do rzeczywistych wydarzeń. Dawno temu robiłem prywatną krucjatę starając się ludziom wmówić iż wymyślenie fabuły od początku do końca będzie lepszym rozwiązaniem niż bawienie się w III Rzeszę w polskich mundurach. Niestety, nikt nie chciał słuchać. Zaprzestałem starań ale sam pozostanę wierny własnym przekonaniom.

PS. @ DALE

Wracasz mi wiarę w ludzi.

Edytowane przez Gość

Opublikowano

Jed masz Swój styl w organizowaniu imprez i to się liczy , jest to coś co odróżnia Cię od innych organizatorów .

Jeśli w Nemistanie znowu zacznie źle się dziać , jestem gotów jechać i to sprawdzić .

Opublikowano

Mi z kolei zawsze łatwiej było wczuć się w klimat imprezy gdy stawałem po stronie fikcyjnego państwa lub frakcji. Sam gdy tworzyłem scenariusze również wymyślałem od podstaw strony konfliktu i jeśli nie były to całe państwa to były to chociaż kompletnie abstrakcyjne grupy militarne działające na terenie bliżej nieokreślonego kraju.

Tak jest fajniej bo tworzy się klimat imprezy dając możliwość samym uczestnikom określenia charakteru danej strony konfliktu.

Opublikowano

Wyobraźnię ludzie mają, czasem aż za dużą, z reguły przez % właśnie. Na Panzerfausta materiały promocyjne pokazują jak fajnie można wykombinować strony konfliktu.

Opublikowano
  • Autor

Nie british. Nie piłem do ciebie, sesja się nie skończyła, na nadmiar czasu nie zwykłem narzekać, a trend na który zwróciłem uwagę trwa dłuższy czas.

Odpowiedzi z tego tematu pokryły się z tym, czego się spodziewałem. Używający faktycznych nazw nie widzą nic w tym złego, a argumenty pojawiły się za takim wyjściem dwa. Klasyczne "bo tak" oraz to, że Somalia, III Rzesza (co ona robiła na tej liście?),i inne irako-afgano-czeczeńsko-afrykańskie kraje mają w swojej historii konflikty.

Nikt nawet nie spróbował przedstawić powodu dla którego faktycznych nazw się używa. Budowanie klimatu to cienki argument, bo przynajmniej tak samo słuszny dla każdej ze "szkół". Zgadzam się, że Somalia Party, od razu mówi każdemu kto widział BHD jakiego rodzaju prowadzenia ognia się spodziewać. Ale dlaczego powstają scenariusze absolutnie niezwiązane z jakimkolwiek wydarzeniem historycznym (prócz tego, że w danym państwie były walki), do których używa się rzeczywistej sytuacji politycznej, nadal nie rozumiem, i nie jestem tego zrozumienia bliżej. Czy tak ciężko wymyślić własne nazwy oraz tło polityczne? Dla mnie to zawsze była dobra zabawa, ale ja dziwny jestem i zakładam głupie tematy.

Jed - tu nie ma czego wracać ;) Gdy ty przyszedłeś do AS nadal trwała Inwazja, i jeździło się przywracać stabilność w Avestanie gdy w 3City sytuacja się stawała napięta, a 3City przyjeżdżało wspomagać politykę Brombergsko-Torontowską ;). Tak się nauczyliśmy, i tak stworzyliście Windy. Potem się środowisko otworzyło, ludzie zaczęli tworzyć swoje gry, i albo nowi pasują do starego trybu, albo do nowego. Jak widać przydał się ten temat, chociażby do tego, żeby pod Twoim postem mogło się te kilka osób ujawnić ;)

Opublikowano

Wiesz, przywiązanie do faktycznych państw, ich sytuacji politycznej etc. może wynikać z tego, że łatwiej zaadaptować do ASG coś co znają wszyscy bez wyjątku, niż tworzyć wymyślne kraje i konflikty, które trzeba by graczom przedstawić. Poza tym wiele takich wymyślonych państw ma czyste odbicie w tych istniejących, a jedyną różnicą jest nazwa lub sytuacja polityczna. Nie potępiam tworzenia własnych konfliktów z państwami, bo nie jest to złe, jednak wymaga dużej ilości czasu. No i oczywiście dochodzi też kwestia, jakby to rzec... rozpoznawalności, jestem pewien, ze do większej ilości osób dociera konflikt NATO i Afgan niż jakieś dwa wymyślone państwa, ale naturalnie nie dla wszystkich, a niektórym odpowiada jedno rozwiązanie jak i drugie. Co do budowania klimatu - Jako MG D&D mogę rzec, że klimat nie osiąga się nazwą, i tu się z tobą zgodzę, JEDNAK jeśli jakiś zlot/MilSlim/cokolwiek jest dobrze zorganizowane, ma odpowiednie zaplecze, teren itd. to niby czemu nie mamy wystąpić jako NATO v. Rebelianci, skoro będąc jakimiś Kurgolmanami czy Czarnorusinami robilibyśmy dokładnie to samo deska w deskę? Powiedz czego nie rozumiesz w używaniu rzeczywistej sytuacji politycznej w scenariuszach niezwiązanych z wydarzeniami historycznymi, a postaram się ci pomóc. :)

Opublikowano
Powiedz czego nie rozumiesz w używaniu rzeczywistej sytuacji politycznej w scenariuszach niezwiązanych z wydarzeniami historycznymi, a postaram się ci pomóc. :)

(Wiek: 15) Szach...

A tak serio - widać, że podobnie jak rączka napisał, do dużej części ludzi nie docierają klimaty larpowe, a niestety trzeba trochę wysiłku, żeby wyobrazić sobie wyimaginowany konflikt, pomiędzy wymyślonymi państwami, o często bardzo udziwnionych nazwach.

Ujmę to tak: Ci którzy chcą się bawić w larpowe tło polityczne i tak będą się tak bawić.

Ci którzy chcą tylko przyjść postrzelać, zawsze mieli głęboko w cieniu pleców całe tło i chcieli tylko wiedzieć, w którą stronę wywalić hi-capa. W związku z tym, fajnie by było gdyby w ramach podnoszenia ogólnego poziomu airsoftu w województwie jednak skłonić się na organizację gier z większym zapleczem larpowym. Do czego Cię Dejlu zachęcam, skoro już poruszyłeś ten temat. Zrobić grę nie jest wcale łatwo, o czym przekonał się każdy, kto chociaż raz spróbował. Nowy człowiek tworzący grę w oparciu o fikcyjne państwa jest niemal skazany na niepowodzenie. Dlatego część ludzi idzie na "łatwiznę" i organizuje gry dla ludzi, a nie dla zamkniętego grona graczy larpowych. I negatywne nastawienie do któregokolwiek rzeczywistego państwa raczej nie ma tutaj miejsca. Brytole to Brytole, Ruscy, to Ruscy, a rebelianci to rebelianci walczący w swojej sprawie. Nie widzę tutaj żadnej nienawiści pomiędzy państwami, tak długo jak nie dorabiana będzie do tego żadna ideologia to nie będzie to szkodziło wizerunkowi żadnego z państw.

Dejlu, jeszcze jedna prośba. Skoro już poruszyłeś temat to rozwiń go z drugiej strony, wyjaśniając masie skąd wzięła się idea tworzenia fikcyjnych państw na potrzeby scenariuszy, i dlaczego warto jest tworzyć fikcyjne tło polityczne. Będzie to w Twoim wykonaniu doskonałe zakończenie tej jakże owocnej dyskusji.

Edytowane przez Gość

Opublikowano

"Zrobić grę nie jest wcale łatwo, o czym przekonał się każdy, kto chociaż raz spróbował."

Dlaczego więc wciąż powstają gry 'robione' przez niektórych magików, po których wszyscy bezkrytycznie piszą: było mega bosko misiu *: ?

Nie wszyscy się jednak przekonują.

Opublikowano

Dlatego, że często takie wypowiedzi pochodzą od ludzi, którzy w życiu nie widzieli porządnie zrobionej gry. Niewielu jest ludzi u nas, którzy byli gdziekolwiek poza województwem na dużej dobrze zorganizowanej grze. Majówka z Airsoftem w Bornem Sulinowie nie zalicza się do dobrze zorganizowanych gier i ta impreza nie liczy się w doświadczeniu - raczej można z niej wyciągnąć złe doświadczenia niż nauczyć się czegoś pożytecznego, co można potem wcielić w życie na naszym podwórku.

Podniecanie się "szczelankami" ze scenariuszem to akurat dość powszechny przykład braku odniesienia.

Opublikowano
  • Autor
Skoro już poruszyłeś temat to rozwiń go z drugiej strony, wyjaśniając masie skąd wzięła się idea tworzenia fikcyjnych państw na potrzeby scenariuszy, i dlaczego warto jest tworzyć fikcyjne tło polityczne.

Skąd się wzięła taka idea? Nie wiem, bo aż tak długo w AS nie siedzę. Przyszedłem na gotowe ;)

A na poważnie, to dla mnie wystarczającym powodem na nieodnoszenie się do faktycznych konfliktów jest niechęć do zabawy na cudzej tragedii. To tak jak zamiast w bezimiennych "Policjantów i Złodziei", dzieci w przedszkolu maiłby się bawić w "obóz koncentracyjny". Niby sens ten sam ale jednak trochę inaczej nie?

Uważam, że nazwy państw i prawdzie konflikty powinny zostać dla rekonstrukcji, ponieważ oni dysponują sprzętem do tego odpowiednim, i nikt tam nie ma ciśnienia, aby Market Garden zakończyła się wielkim sukcesem Aliantów. Kiepsko wygląda jak ludzie zapisują się na grę do US Marines i przychodzą w Multicamo (no dobra. teraz już mogą), Woodlandach, Tiger stripe, a do tego mają G36, AK, P90 i Glocka. Ale gdy walczą dla Wielkiego Księcia Pierdystanu, to mogą nawet sobie metki kontraktu do tego wszystkiego przyszyć i będzie zajebiście, i klimatycznie.

Potem może coś dopiszę. Lecę na egzamin.

Opublikowano

Pomijając wszelkie aspekty moralne, jeśli mówimy o seriach gier, o wiele praktyczniej jest tworzyć scenariusz na bazie państw wirtualnych, bo nie narzuca to kierunku rozwoju sytuacji ani nie ogranicza organizatora w wymyślaniu kolejnych powodów/skutków konfliktów, jednocześnie ułatwiając uczestnikom w sposób oczywisty zapamiętać scenariusz jak i rozwój sytuacji poprzez pominięcie nawiązań do historii i aktualnych konfliktów rzeczywistych narodów.

A który cwaniak pokusi się o rozbiór gramatyczny tego zdania? :P

Pozdr

Opublikowano

A ja poproszę o więcej ambitnego Airsoftu ... jeżeli już podejmujemy temat organizowania gier ... zadam pytanie : czemu w kuj-pom nie ma imprez ogólnopolskich ... lasów nie mamy czy jak ?

Opublikowano

Lasów pełno, Ludzi(przez wielkie L) mało, a chęci jeszcze mniej. Duże gry bardzo często tworzą duże, zorganizowane grupy ludzi. Może coś się ruszy jak rozkręci się kwestia stowarzyszenia(bo jednak osobowość prawna pomaga w organizacji mimo wszystko).

Opublikowano

Ponieważ nikt fizycznie się nie zabrał za zbadanie strony formalnej. Jeśli już obadał trochę co i jak to nie starczyło chęci na zrobienie czegokolwiek.

Szukając kogoś na wyjazd na CA 2010 kilkukrotnie się spotkałem z wypowiedziami typu:

- a ile się płaci ?

- 145 zł + koszt dojazdu

- e... to ja nieee... dwie stówy.. to ja mam nową preckę... kamizelkę.. i w ogóle duże wydatki.

To dlaczego w kp organizować duże imprezy ? Przecież wiążą się one z jakimiś kosztami.

Opublikowano

Patrol,

dobry przykład ale spójrz na ostatnią Vistulę.

Kasa nieporównywalnie mniejsza, dojazd bez porównania tańszy - a nie zebrało się tyle osób żeby Krakatau mógł zrealizować założony scenariusz i wymagana była jego zmiana.

w kontekście wypowiedzi Wilka (który napewno ma dużą skalę porównawczą) :

Dlaczego więc wciąż powstają gry 'robione' przez niektórych magików, po których wszyscy bezkrytycznie piszą: było mega bosko misiu *: ?

Nie wszyscy się jednak przekonują.

nie podejmuję sie oceny tej imprezy - za małe mam doświadczenie - może wypowiedzą się osoby, dla których nie była to ani druga, ani trzecia tego typu zabawa.

Opublikowano

No niestety jestem zdania że trzeba zacząć wprowadzać chociażby drobne opłaty za wejście na takie scenariusze ... chociażby 5 zł od osoby ... bo niestety koszty zorganizowania imprezy nawet na 40 osób są całkiem spore. Tak w nawiasie, też mam duże oczekiwania co do stowarzyszenia :D

Opublikowano

Ogólnie, czasami szkoda, że na takich małych jebaneczkach z super złożonym scenariuszem w stylu odpal petardę przy słupie obwiązanym taśmą, nie ma podziału Red vs. Blue. To by taaak ułatwiło sprawę...

Bo jak jest "terroryści" kontra "speszyl forsys" to:

a) terroryści przychodzą w super uber rynsztunku, i żeby spełnić założenia "scenariusza" i posiadać jakąś część ubioru cywilną - ubierają czarny bądź zielony t-shirt;

b) speszyl forsys to zbieranina najczęściej dzieci, na które ledwo najmniejszy rozmiar flecktarna wchodzi i w sumie niewiele sobą poza FPSami nie reprezentują;

c) następuje "sort" mundurowy, o ile sortem można nazwać "fleki i wztki kontra reszta" (a z obserwacji, ludzie noszący flecktarny i wztki to najczęściej początkujący), potem każdy strzela w każdego i jest wielki niezjadliwy bigos z zabawy.

Na większych strzelankach jest nieco inaczej, bo jak się ludzie zapisują do speszyl forsys (USA, NATO, blabla), to zakładają, że MUSZĄ wygrać. A broń Boże, żeby terroryści wykonali objective. Na kwasach wtedy można chleb robić.

Dodatkowo często traktują drugą stronę, czyli w 90% przypadków biednych terrorystów, jak drugą kategorię - bo muszą biegać w dresach i tak dalej. A problem taki, że najczęściej do grup rebelianckich itd. zapisują się właśnie gracze umiejący działać w grupie, z dobrymi replikami, którzy pro-ciuchy zostawili po prostu w domu (bo po co multichłam czy pikselozy terrorystom?).

Jako taka "niezorganizowana" w założeniu grupa, gracze mają większą swobodę we wcielanie się w "postać". Można być terrorystą, terrorystą-najemnikiem, terrorystą-krzykaczem... A speszyl forsys to najczęściej rycerze na białym czołgu, i nic więcej. Stąd podejście "ideowe" może tworzyć niesnaski, wkurzenia, rzal i bul.

Mam nadzieję, że sporo się poprawi po całkowitym ruszeniu machiny stowarzyszenia. Może nawet doczekamy się jakiejś pro imprezy, jak nie ogólnopolskiej, to przynajmniej łączącej np. wielkopolskę, kujawsko-pomorskie... Szkoda, że rzeźnia odpadła jako teren, bo by była super miejscem na większego zombie-LARPa. ;)

A propozycja opłat za strzelanki te większe jest fajna, rozsądna i uzasadniona. W końcu takie Somalia Party by było średnie, gdyby nie np. świetny śmigłowco-samolot-tupolewicz. :D Bez tego, by się cała impreza mogła nazywać "US vs Arabs". A jak pamiętamy, wstęp był darmowy, a zabawa się praktycznie wszytkim podobała. 5zł to dzieciaki na Viceroye wydają co kilka dni, dla dorosłych to już w ogóle żadne problem, a 5zł x50 osób to już spora kasa, czy to na benzynę dla pojazdu, czy na rekwizyty, czy na małe nagrody w konkursach na "czujących klimat" graczy.

Opublikowano
A propozycja opłat za strzelanki te większe jest fajna, rozsądna i uzasadniona. W końcu takie Somalia Party by było średnie, gdyby nie np. świetny śmigłowco-samolot-tupolewicz. :D Bez tego, by się cała impreza mogła nazywać "US vs Arabs". A jak pamiętamy, wstęp był darmowy, a zabawa się praktycznie wszytkim podobała. 5zł to dzieciaki na Viceroye wydają co kilka dni, dla dorosłych to już w ogóle żadne problem, a 5zł x50 osób to już spora kasa, czy to na benzynę dla pojazdu, czy na rekwizyty, czy na małe nagrody w konkursach na "czujących klimat" graczy.

Ja sobie wypraszam :D UK też było :D .

Tylko czemu zawsze special forces, toć z Talibami, partyzantami i innymi im podobnymi typami walczy w większości zwykła armia...

W żołnierza też się "fajnie" bawi, ale racja tutaj pole manewru jest mniejsze niż w przypadku partyzanta.

Opublikowano

Sirius, wasze UK to już jakoś sama w sobie, i w ciemno można z wami iść w bój. ;)

A speszyl forsys, bo tak się utarło, że źli muszą być bardzo źli i maniakalni (terroryści lub krwawa partyzantka), a dobrzy muszą być wzorem cnót i profesjonalizmu (speszol forsos, ogólnie USA i NATO najczęściej). Ja z chęcią się wybiorę na jakieś manewry, gdzie ścierają się dwie regularne armie, z sensownym podziałem na oddziały, z sensowną komunikacją, bez jakichś super oddzialików behind enemy lines...

A fajnie się bawi tak długo, jak zabawa jest fajna dla wszystkich, a nie jest tylko przedłużeniem "militarnego" penisa bawiącego się wojaka. ;)

Opublikowano

Na Demonach Wojny robionych przez Technofilie za 15 pln od głowy (około 100 luda na imprezie) było pole namiotowe, na koniec imprezy bigos, grochówka, bułki, kawa i herbata.

Do tego koleś z tej kasy "pobudował" z palet w lesie kilka "budyneczków".

W trakcie imprezy było można znaleźć zrzuty tak amunicji (naprawdę były kulki o,20 g),

jak i środków pozoracji pola walki (świece dymne, race) i do tego wojskowe opatrunki.

Jak narazie dla mnie mistrzostwo świata jeżeli chodzi o rozsądek w wydawaniu kasy.

Opublikowano

Kasa nieporównywalnie mniejsza, dojazd bez porównania tańszy - a nie zebrało się tyle osób żeby Krakatau mógł zrealizować założony scenariusz i wymagana była jego zmiana.

Widocznie 'ogółowi' nie odpowiada taka forma. Ja odpuściłem walkę toruńsko-włocławską. Poza tym 95% tutejszych maderfakerów jest maderfakerami pod warunkiem, że jest ciepło, widno i nie trzeba dużo chodzić. Robiłęm kiedyś ankietę i wyszło, że większość chce brać udział w grach ambitnych i ciężkich. A po kilkunastu kilometrach w nogach każdy ma dość. Nastoletnie harcerki potrafią pokazać większą determinację. D

No niestety jestem zdania że trzeba zacząć wprowadzać chociażby drobne opłaty za wejście na takie scenariusze ... chociażby 5 zł od osoby ... bo niestety koszty zorganizowania imprezy nawet na 40 osób są całkiem spore. Tak w nawiasie, też mam duże oczekiwania co do stowarzyszenia :grin:

To się zapisz do Harcerstwa. Wszystko tak pięknie wygląda jak się o tym rozmawia. Nawet w najbardziej zgranej ekipie zbiórka kasy jest bardzo trudna.

Taki Berget kosztuje około 100Euro za bilet wstępu i zapewnia koszulkę czasem dwa ciepłe posiłki (na 4 dniową grę), pozbawione smaku i deklarowanej ciepłości. A mimo to ludzie ciągną tam tysiące kilometrów i wracają, bo jest fajnie. Berget jednakże zawsze ma siły NATO lub ONZ, pozostałe frakcje to np Tygrysy Miłosza czy Najemnicy Juriego Orłowa etc.

Wszystkie wielkie gry na, których byłem to były fikcyjne konflikty z fikcyjnymi VIPami.

Alemania i Brombacja, Avestan, Katanga i Gorgonia, Analia i Oralia etc...

Opublikowano

za 100 euro na łeb mogę zrobić taki scenariusz że wszyscy wyjdą posikani ... ale nie o to chodzi. Dyskusja która się rozpoczęła (trochę inna od podstawowego tematu) ma chyba na celu zdiagnozowanie airsoftu w kuj-pom który chyba nie ma się najlepiej, jeżeli trzeba jechać na jakieś dobre scenario do sąsiedniego województwa. A ja mam wyrobioną też swoją opinię na ten temat : po prostu niektórzy za dużo pierd... od rzeczy zamiast ruszyć dupę i coś spróbować zrobić. Jasne że się nie chce robić bardziej ambitnych scenariuszy dla marudnego grona, to trzeba je robić tak aby wszyscy byli zadowolenia. Najbardziej gówniany scenariusz jest ten który zakłada grę pod jedną grupę ludzi (najczęściej tą super duper hard core z miotłą w tyłku) więc nie ma się co dziwić że ludzie nie chcą brać w czymś takim udział. Jak pro lanserzy którym zależy na wybuchach bomb atomowych na manewrach itp itd nauczą się grać z ludźmi którzy mają cyme 028 i hi-capa to dopiero będzie fajnie. Szkoda tylko że niektórym klimat trzeba wbijać do głowy zamiast tego żeby sami go generowali.

AIRSOFT jest dla wszystkich, nie tylko dla wybranych.

(pod warunkiem że mają ukończone 16 lat :) )

Opublikowano
Jak pro lanserzy którym zależy na wybuchach bomb atomowych na manewrach itp itd nauczą się grać z ludźmi którzy mają cyme 028 i hi-capa to dopiero będzie fajnie.

Nie wiem o co chodzi z tą cymą, ale jeśli ktoś zamierza przyjść z hi-capem to niech nie dziwi się że nikt nie chce się z nim bawić...

Opublikowano

a dlaczego nikt się nie chce z nimi bawić bo ?

Opublikowano

Martinez miał chyba na myśli MILSIMy i to, że Hi-Cap to zaprzeczenie idei MILSIMu.

Opublikowano

Hi-cap to Britney Spears ersoftu i milismy nie mają z tym nic wspólnego.

Szpiegh to zrób za 100 euro grę na którą przyjadą ludzie z Władywostoka, Filipin, RPA, Izreaela (to tylko kilka dziwnych krain z których przybyli ludzie na tegoroczny Berget w ilości 1500 sztuk) - ja się stawię również.

Co do samego tematu. Tak ludziom brak wyobraźni i konflikt z realnymi stronami pozwala im wczuć się właśnie w role ich ukochanego komandosa z filmu mejd in usa, który strzela do wszystkiego co się rusza z hajcapa. To nie jest złe samo w sobie tak do końca, ale też nie wszystkim musi się podobać. Ale coż jedni potrzebują do zabawy amerykańskiego marinsa i hajkapa inni wolą awestańczyka i relcapa. Jedni oglądają modę na sukces inni plebanie ;), a jeszcze inni wschodniomongolskie kino ofowe. Z dobrych gier na których użyto realnych stron byłem tylko na jednej Little War 2, ale klimat tam robili larpowcy w strojach arabskich, na lw3 larpa przynajmniej docierającego do wenezuleczyków brakowało, więc i gra nie dała rady jak lw2. Wybaczcie, ale przynajmniej ja widze dużą korelację pomiędzy hajcapem, amerykańskimi komandosami i kiepską zabawą. Kiedyś graliśmy my tam, wy tu, spotykamy się w połowie i nie potrzeba było do tego awgańczyków, terrorystów, marines, czy SS. Teraz nawet jebaneczki muszą mieć pseudo fabularne zabarwienie, które bez larpa i tak chuja daje, ale cóż przynajmniej pzrez 3h jestem marines z hajcapem. Mi zabawę psują amerykańscy komadosi w wz93, czy terroryści we flectarnach. Ale ja to dziwny jestem.

Opublikowano

Bawiąc się w ASG byłem w NATO , Talibach, US Army, USMC, w armi Rosji też chyba byłem, i jakoś nie widziałem żeby przydział na potrzeby gry wyzwalał w kim jakieś wielkie emocje, raczej wszyscy dążyli do wykonania zadań bez względu do jakiej grupy się zapisali. Kierując się wyborem strony bierzmy pod uwage gdzie zapisali sie koledzy, jaki mamy mundur oraz w zależności od scenariusza czy wole się bronić czy atakować. Czemu nawiązuje się do prawdziwych/Państw/Jednostek/miejsc bo tak łatwiej określić role jakie odgrywać mają poszczególne grupy, i przy prostych grach zbudować namiastkę tła i uzasadnić taki a nie inny podział mundurowy. Zaangażowanie w grę zależy od człowieka, i jeśli się wczuwa to środową grę na Rusku potraktuje równie poważnie jak 24 milsim. Co do braku ambitnych gier to zamiast narzekać może coś zrobić, może niech ktoś z dużym doświadczeniem zaproponuje coś poważnego i pokaże jak powinno to wyglądać, cześć ludzi by chciała ale się obawia ze ma za małe doświadczenie w bytowaniu w lesie brak sprzętu itp... . może trzeba im pokazać że to nie takie straszne.

Edytowane przez Gość

Opublikowano
cześć ludzi by chciała ale się obawia ze ma za małe doświadczenie w bytowaniu w lesie brak sprzętu itp... . może trzeba im pokazać że to nie takie straszne.

tylko że jeżeli te braki wyjdą w czasie imprezy - a nie w momencie zapytania "co zabrać ze sobą" - to może być niefajnie.

Więc "może trzeba im pokazać że to nie takie straszne" powinno się odbywać wirtualnie, a osoba decydująca sie przyjechać po raz pierwszy powinna mimo wszystko mieć jako takie wyobrazenie o tym czego może się spodziewać.

Opublikowano

Przesadzacie. Kiedyś Wilku napisał, że z wiekem zabiera się coraz mniej wyposażenia na milsimy. Człowiek nabiera doświadczenia i stara się odciążyć się z wszelkich mniej potrzebnych elementów wyposażenia. Na dobrą sprawę porządny mundur zabezpieczający przed chłodem, lekka pałatka, kilka puszek, woda, mały nóż i krzesiwo i można biwakować przez kilka dni.

Duża gra jest w planach niedługo (w przyszłym roku). Mamy spore plany, a co z tego da się zorganizować to wyjdzie w praniu. W każdym razie cieszy mnie, że widzę tylku chętnych do robienia ambitnych gier i takie ssanie na zwiększenie jakości airsoftu w województwie. Coraz więcej osób ma doświadczenie w organizowaniu gier i tych ambitniejszych i tych masowych. Mam nadzieję że chociaż część z nich dołączy do grona organizatorów ogólnopolskiej imprezy, którą chcielibyśmy zorganizować. Niestety podział obowiązków przy organizacji takiej imprezy jest bardzo ważny, ponieważ doskonale wiecie, że nie da się zrobić nic dużego i ambitnego samemu, ani nawet w dwie osoby. Fajnie że są osoby, które przygotowują mapy, karty trafień i tło fabularne. Jak uda się wszystko połączyć, tak żeby zagrało, to satysfakcja będzie gwarantowana.

Opublikowano

A ja nie lubię w grach tła fabularnego, w które wpleceni są amerykanie - właśnie z racji potencjalnego zabarwienia ideologicznego (co nie przeszkadza mi w życiu być RACZEJ pro-us).

Na tło dla mojej gry wybrałem konflikt w Czeczeni m.in. dlatego, że tam nie ma podziału na dobrych ruskich i złych bojowników, czy odwrotnie. Każda strona ma swoje racje (bo w końcu co komu zawinił rosyjski poborowy, albo jakiś czeczeński chłop - a i jedni i drudzy tam giną).

Mam do Was kilka pytań - na przyszłość, jak będę coś jeszcze organizował, to może uda mi się uniknąć zbędnych kontrowersji:

1. Czy prowadzenie historii alternatywnej z udziałem państw realnie istniejących jest ok?

2. Rozumiem, że jeśli tylko wzoruje się na jakimś państwie, i zmieniam odpowiednie nazwy, to nie ma dla Was problemu?

3. Czy występowanie pod banderą fikcyjnego państwa naprawdę obniża, nazwijmy to, "poczucie winy", czy tam "ciężar gatunkowy" danej czynności in-game?

Czy jeśli będąc dajmy na to najemnikiem na służbie Księcia Atlantydy zabijecie "niewinnego cywila", macie mniejszego "kaca moralnego", niż jeśli zrobicie to samo jako terrorysta z Al-Kaidy?

Dla mnie zawsze liczył się klimat, ale budowany przez sensowną i realistyczną realizację zadania (dopasowaną do fabuły, czyli jeśli mamy być tymi złymi, to zachowujemy się jak ci źle) a nie przez tło historyczne gry (które jest właśnie tylko tłem dla działania).

Aha - rozumiem, że kogoś bawi przygotowanie fikcyjnego świata (nie, to nie jest ironia). Im więcej zabawy przy tworzeniu gry, tym lepiej. Poza tym jeśli robiłbym coś większego niż lokalna gra, to używałbym nazw fikcyjnych - ale zakładam, że na lokalnym podwórku uchodzi nam więcej ;) .

Opublikowano

British, jakbym Cię nie znał to bym uznał, że masz 12 lat i właśnie popełniłeś swojego pierwszego posta. :roll: Weź to ogarnij, bo takiej chorągiewki w poście już dawno nie widziałem.

Opublikowano

Każdy ma czasem gorszy dzień ;-)

Opublikowano

Myślę, że gra czysto fikcyjna wymaga pewnego zabiegu, mianowicie - poza wydufaną historyjką o dwóch zwaśnionych królestwach, taką na kilkanaście stron w Wordzie, organizator musi zadbać o wyznaczenie dowódców i wprowadzenie ich w tło konfliktu.

Gracze zostawieni samym sobie dowolnie zinterpretują fabułę, oczywiście na swoją korzyść. Nie chodzi tu o jakieś wczuwanie się w Obersturmbanfuhrera czy innego Colonela Sandersa z KFC. Zwykłe dbanie o to, by np. strona atakująca rzeczywiście atakowała, a nie mając przewagę 3:1 siedziała za krzaczkami. I bez takiego czegoś, że (powiedzmy wzorowana na USA) Armia Zorganizowana lata na lewo i prawo, ma w dupie rozkazy dowódców i robią samodzielne wypady, a Ubodzy Partyzanci, zamiast kryć się po lasach i wyłapywać pojedyncze oddzialiki, robią masówkę na objective. Jasne zasady dla dowódców pomogą też utrzymać jako taki porządek i komunikację.

Nieco offtopowo, ale mimo wszystko łączeniowo z tematem... Fajne by było nie umieszczać na pałę w samej zabawie wszystkich opisywanych we "wstępniaku" bohaterów, dowódców, prezydentów. Jasne, urozmaica rozgrywkę pojawienie się Vladimira Yebakowicza czy innego Sergieja Pipova, ale bez przesady... Wielkie szychy nie ładują się zawsze pod lufy, no i nie jest też tak łatwo przeniknąć całej armii aż pod "bunkry" Szefa Wszystkich Szefów. Moim zdaniem, wymyślone postacie, do niezmyślonych waśni to nieco irytująca rzecz, bo powielana n-razy, i najczęściej się kończy "Upokorzony boss czeczeńskiej mafii przemytników śpiworów z Azji Mniejszej [szacun dla ludzi, którzy wiedzą o co chodzi] Siergiej Pipov/Potworny Zbigniew grozi paluchem zza granicy i myśli 'You bastards, zemszczę się!'". Trochę nierealne i Holywoodzkie.

Sam bym chciał zinscenizować fikcyjny, aczkolwiek prawdopodobny konflikt Rosja vs. Finlandia (a na pewno bardziej prawdopodobny niż wszędobylskie zaczepki USA i Rosja), z pierwszą nacją jako agresorem; ale po prostu nie wyobrażam sobie wpuszczania do fińskiej drużyny flecktarnów, wzetek, multicamów... To jest to, o czym sirwiz pisał - takie coś po prostu nie pasuje i tyle.

W ogóle to jest strasznie mało scenariuszy, które przewidują stronę niemiecką. Najczęściej to Rosjanie albo speszal forsys. Ciekawe czemu. Przecież nikt nie rozkazuje nam prowadzić kontynuacji działań A.H. sprzed 70 lat, a flecktarna prawie każdy ma.

Opublikowano

Taki Berget kosztuje około 100Euro za bilet wstępu i zapewnia koszulkę czasem dwa ciepłe posiłki (na 4 dniową grę), pozbawione smaku i deklarowanej ciepłości.

Ej no to rewelacja jeżeli ludzie płacąc 100 euro za imprezę oczekują tylko tyle :) To ja mogę dać w tej cenie 3 gorące posiłki ... i batona, a niech stracę :D hehehe

Dobra można się śmiać ale operując taką kasą można zrobić naprawdę wielką imprezę/secenariusz/milsima/lapra obojętnie co ... zabawy by było tyle że nie było by wiadomo gdzie ją upchnąć ...

Z miłą chęcią podjął bym się organizacji większego scenariusza ... ale jak znowu ma mi przyjść połowa zakładanej ilości graczy i to jeszcze po wielkich bólach i namowach to ja dziękuję.

PS : Bartas Fińskie oddziały straży granicznej wykorzystują np. woodlanda i dpm ... więc nie ma większego problemu ze scenariuszem i obsadą mundurową (sprawdzone potwierdzone)

Nich żyje Abchazja !! (kraj wymyślony w 100% na potrzeby gier :) )

Opublikowano

I jadą na gietach jako głównej. ;) Teoretycznie możliwe do zrealizowania, ale niesmak "fanów" pozostaje... Bo ilu to już terrorystów czy Rosjan widzieliśmy w DPMach i woodlandach. :) By się przydało przynajmniej 5 osób w M/05, nieco więcej w ich poprzednich łaszkach czyli M/91, ew. zaprosić siły Svefaggitów w ich cosmo-camo... Na razie to są marzenia niestety. ;)

5 ziko od osoby na manewrach 40 osób w górę pozwoliłoby chociaż wyrównać koszt min branych na pamiątkę czy bezpiecznej pirotechniki.

Opublikowano

Rekonstrukcja rekonstrukcją i tam faktycznie sort mundurowy ma duży udział w klimacie imprezy, ale ja uważam że wplatanie w scenariusze konfliktów rzeczywistych jest o tyle fajne, że uczy trochę historii konfliktów. Nie potrzeba tu dokładnej rekonstrukcji oddziałów. Dzięki takiej strzelance kilku ludzi nie znających podstaw danego konfliktu może kiedyś przeczyta przed sama strzelanka o co tam chodziło. Po to w scenariuszu "Ia Drang" opisałem w kilku zdaniach tło tej bitwy by ludzie mogli się czegoś nauczyć, albo może zainteresować danym konfliktem. Przy okazji również na strzelance mogą być rozmowy na temat historii tej bitwy i każdy się może czegoś nauczyć.

Nie ma podziału na dobrych i złych. Ja osobiście mam mundur amerykański i zawsze walczę po stronie amerykańskiej (no może poza afgarakiem) i nie patrze czy w danym konflikcie US było złym agresorem czy dobrym czy może tez obrońcą tak jak w ardenach. Zupełnie nie podchodzę do tego ideologicznie, a branie udziału w historycznych bitwach uczy tez trochę historii.

Konflikty fikcyjne sprawdzają się przy milsimach lub długofalowych projektach airsoftowych ponieważ jak jak ktoś pisał wyżej nie przejmujesz się jak rozwinie się konflikt. W zwykłych 1-dniowych strzelankach nie ma problemu jak się rozwinie konflikt nawet historyczny to pokazuje tylko jak zmienne potrafią być konflikty i że zawsze mogło być inaczej.

Opublikowano
Bo ilu to już terrorystów (...) widzieliśmy w DPMach i woodlandach. :)

A ilu w faktycznym świecie właśnie w takich biega :P

Opublikowano

Zapewne połowa brodatych i mniej brodatych panów się już zaopatrzyła w Rangershopie. :D W naszych scenariuszach jednak terroryści to najczęściej banda dzikusów z pustyni, i dziwnym jest, jak czasami są lepiej uposażeni pod swoich Wyzwolicieli. :)

Opublikowano

Terrorystów w dpmach nie widziałem (nie licząc IRA, ale nawet oni nie mieli kompletnych mundurów). Za to Talibów w woodlandach owszem.

Opublikowano

Czytając relacje z I Wojny w Zatoce wyczytałem że można było spotkać żołnierzy irackich np w spodniach DPM lub w koszulach . Trzeba by też pamiętać ze terroryści to nie tylko Talibowie w Afagnistanie i Iraku czyli brudasy w pidżamach z brodami , istnieją też ugrupowania która szaleją na filipinach , są też " piraci " daleko na wschodzie i w Afryce , jak i wszelakie grupu bojowników w Ameryce PD . Myślę że w tych rejonach bardziej zalesionych moża by spotkać "złych ludzi" w Woodlanach lub czymś podobnym lecz bez przesady że nagle wyskoczą " źli panowie " w MTP :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Account

Navigation

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.