Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

KPASG.pl airsoft w kujawsko-pomorskim - ASG Toruń, ASG Bydgoszcz, ASG Włocławek - ASG

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Combat Alert 2012 - jak było ......

Featured Replies

Opublikowano

całe zajście zwane CA2012 można określić dwoma słowami :

ŻAL i BÓL ...

Cena jakości do ceny jest gorsza niż promocja parówek bezmięsnych w tesco ...

Jarku nie masz czego żałować. Nie było totalnie dowodzenia, ba nie było nawet scenariusza bo np do końca nie wiedzieliśmy o co gramy :) ani co mamy robić. Nie było ciężkich pojazdów po naszej stronie, nie było kontroli nad grą. Żeby było śmiesznie nie było komunikacji mimo tego że z KP wypłynęło w kierunku Wawy kilka radyjek RF. Także było dennie, taka jebanka bez zasad za ponad 200 zyla ...

Opublikowano

Ogólnie prawdą jest wszystko co jest napisane co było niepoprawnie a czego nie było. Dla mnie osobiście była to najgorzej przygotowana i rozegrana "płatna gra" na jakiejkolwiek byłem ... serio serio.

A przede wszystkim była chyba przygotowana pod wschód, takie przynajmniej mam wrażenie bo było ich 3 razy więcej (to było ok przynajmniej mieliśmy więcej fragów :D ) ale też mieli duuuuuuuuuuuuuużżżżżżżooooooooo więcej sprzętu, lepsze pozycje obronne i wszystkie atuty terenu włącznie z pozycjami startowymi były po ich stronie. Także nie dziw że wygrali mimo tego że liczba fragów nabitych na grze w teamie KP sięgnęła pewnie koło 300 , jak nie więcej !!! :)

NAPISZĘ TO JESZCZE RAZ : ŻAL I BÓL !!!

Leonie jak to czytasz możesz to przekazać ogrgom ... rozumiem że każdy chce mieć coś za wysiłek stworzenia takiej gry ale wydaje mi się że trochę organizator przyciął za bardzo z przycinaniem rozgrywki :)

A i jestem super zadowolony że mogłem przeżyć jabardziej profesjonalnie przeprowadzone odprawy w swoim życiu z których ogrom wiedzy wyniesionej był tak wielki że uszkodził mi mózg bo żadna informacja nie została zapisana na moim twardym, chyba że po prostu żadnych info nie było :D , a na odprawie po grze Leon dostał bonus ... tylko to zapamiętałem z interesujących wiadomości.

Jestem strasznie rozczarowany.

Opublikowano

Ale Szpieghu nie zapominaj o naszym małym Alamo :) gdzie przez kilka godzin nękaliśmy najbardziej istotny ich punkt obrony, po czym kazano go nam opuścić, by za kilka godzin stracić dwa wielkie uderzenia w akcie prób odbijania go .

I nie zapominaj o atrakcjach jaki nas czekały i wcale nie chodzi mi o toy toy-e, tylko o helikopter, napalm 100 kg. i światła chemiczne 1000szt. do oznaczania miejsc niebezpiecznych :), bo helikopter gdzieś tam latał, napalm był w paliwkach Ezbit, a światełka były podobno trzy, poza tym brakowało wszystkiego, łącznie z dowodzeniem.

A podstawowe zadania i ich priorytety poznaliśmy, fakt , że po zakończeniu rozgrywki, ale jednak .

A to idiotyczne hasło w raz z dopełnieniem, które przeciwnik znał już ok. godziny 13, a te kartony pirotechniki ;)

Zdecydowanie impreza Mini-Max :) : minimum wysiłku organizatora za maksimum naszej kasy, chociaż słyszałem głosy osób które były na CA po raz pierwszy, że były zadowolone, że za jedyne 250 złotych można tak świetnie się bawić, coś chyba nie tak z ich wyobrażeniem propozycji cena-jakość.

A najlepsza była ekipa z Krakowa w mega szpeju z zajefajnymi namiotami, ze 30 luda , a wszystko ubrane w marpata i tylko nie wiedzieli , że jak się strzela do swoich to punkty dostaje przeciwnik, strzelali do wszystkich, co nie chodzili w marpacie, bez względu na stronę konfliktu.

Edytowane przez Gość

Opublikowano

Dla imprezy, jej organizacji i ponownego niespełnienia obietnic (napalm, broń ostra podczas działań, pojazdy itd.) spory minus. Wprawdzie to dopiero mój drugi CA, ale tendencja jeśli chodzi o dodatki jest malejąca. Dodatkowo brakowało jakiegokolwiek dowodzenia, łączność istniała praktycznie tylko na poziomie drużyny. Hasło, jak wspomniał Whisky było tak idiotyczne, że ludzie w ferworze walki zupełnie je zapominali odpowiadając m.in. "kur** nie pamiętam" i o dziwo każdy to rozumiał ;-)

Brak było wyznaczonych konkretnych celów do wykonania, a o wartości poszczególnych dowiedzieliśmy się dopiero na koniec gry.

Może, jak to stwierdził Patrol, organizatorzy z mazowieckiego inaczej patrzą na kasę, ale stosunek cena / jakość jest coraz gorszy.

Dla spotkania się z ludźmi, kilku epickich akcji (Alamo, wjazd do bazy wroga i totalna rozpierducha łącznie z wypełnionym po brzegi ludźmi Starem ;-) i wieloma śmiesznymi akcjami typu bieganie przed bazą wroga w tą i z powrotem przed lufami ich karabinów, "pogonienie" żołnierza pilnującego drogi do bazy granatem ;-), czy też pomyłka ludzi z naszej koalicji zachód, którzy atakowali bazę biegnąc nie za swoim Skotem ;-) i wielu innych warto.

Prawda leży pewnie po środku, a tak jak stwierdził Patrol, dla wielu nie liczy się tylko sama gra, ale i cała związana z nią otoczka, łącznie z wyrwaniem się z domu, czy spotkaniem kolegów. A to jest bezcenne.

Jeśli za rok zbierze się odpowiednia ekipa, to też pojadę.

Przy okazji podziękowania dla wszystkich uczestników, szczególnie tych z KP

Na koniec dodatkowe pytanie do bardziej doświadczonych kolegów, bo tego do końca nie zrozumiałem, czy na tego typu grach powinno być tak, że bez reżimu mundurowego strony konfliktu nie muszą się jakoś dodatkowo oznaczać??

Edytowane przez Gość

Opublikowano
  • Autor

z postów na forum CA wyczytałem że ludzie byli oznaczeni taśmami (przynajmniej niektórzy)...

Zdziwienie i zaskoczenie na ich twarzach zanim po ok 5 sekundach dotarło do nich znaczenie słów - widok bezcenny, tak samo jak komentarz "Ja widziałem, że mają czerwone opaski, ty nie widziałeś?!".

( http://www.combatalert.com/forum/viewtopic.php?f=38&t=2783&p=7695#p7695 )

Opublikowano
z postów na forum CA wyczytałem że ludzie byli oznaczeni taśmami (przynajmniej niektórzy)...

( http://www.combatalert.com/forum/viewtopic.php?f=38&t=2783&p=7695#p7695 )

Tzn. może niedokładnie to opisałem.

Zachód - brak oznaczeń dla marines i partyzantów, SF - reżim mundurowy.

Wschód - niby mieli opaski na ramionach - czerwone, niebieskie i zielone, ale były to podobno ich wewnętrzne oznaczenia, a niektórzy z nich śmigali i bez opasek.

Pytam się, bo trochę mnie to zdziwiło, jak o tym usłyszałem.

W sumie taka sytuacja tłumaczyła by strzelanie do wszystkiego co się rusza przez chłopaków z SF.

Opublikowano

Pewnie :D

Jedyna chyba fajna sprawa to ok 2m maszty z dwoma flagami na rolkach i karta na wpisy pod nią. Dobre rozwiązanie na wszelkie inne manewry.

Poza tym jedna wielka bzdura :D

Najważniejsze że ekipa była swoja i tworzyła klimat :D Tylko dzięki temu było fajno :)

Opublikowano

Zwiastun reportażu:

Opublikowano

W trzeciej minucie słychać strzały ;-)

imho mówili, że z gów** bata się nie ukręci ;-)

tak na serio filmik dynamiczny i fajny, tylko z naszej strony (KZ) to trochę inaczej wyglądało.

Edytowane przez Gość

Opublikowano

Skrajnie inaczej wręcz :D

Opublikowano

HA byłem na filmiku !!! I to jeszcze z akcji jak rozpierdzieliliśmy w 6 osób dwa bunkry czołg 3 pojazdy + stara pełnego ludzi :D epicka akcja ... ale nie zorganizowana przez orga tylko taka mała samowola airsoftowa :D HYHY

Opublikowano

Przykra sprawa, ale niestety chłopaki mają rację. Ja osobiście mam małe wymagania, strzelanie i fragi nie mają dla mnie dużego znaczenia, dla mnie liczyła się wyprawa i ekipa.. Więc było ok. Jeżeli natomiast zastanowić się nad samą organizacją to niestety było słabiej niż w zeszłym roku. Jakieś 50% zeszłorocznego impetu. Ceny biletów poszły w górę.. Było kilka bajeów i gadżetów, brak planowania, komunikacji i dowodzenia znacznie obniżył poziom rozgrywki.

Resztę powiedzieli koledzy.

Czy pojadę w przyszłym roku?

Jeżeli uzbiera się ekipa taka, jak w tym roku.. Jadę.. Wiem, że nie kupię biletu w grudniu.. Jest wiele imprez tańszych i lepiej zorganizowanych.. Narazie CA wypada z mojego kalendarza imprez obowiązkowych.

Mobilny KPASG

Opublikowano

Z mojej strony hejty bo:

- nosiłem radio które nie przydało się zupełnie

-parowały mi gogle aż 4 sztuki [ wina garnka z tesco ]

-nosiłem wraz z Krzysiem i Patrolem moździerze w lesie gdzie nie było miejsca na oddanie strzału [ zupełnie nie przydatny poprzez ^$#@^%$@#^ dowodzenie ]. W końcu gdy można było [ 4 szt. ] wykorzystać moździerze to ich zabrakło bo nikt nie pomyślał z dowództwa o ich zastosowaniu na terenie otwartym.

EPIC FAIL....

-brak SKOTA bo się zepsuł...

- akcja z drogą i pojazdami- ŁOLAGOGA CO ZA ŻAL...

-nie wiedziałem gdzie, po co, dlaczego mam walczyć praktycznie za każdym razem przy wyjściu w teren

-brak mapy- reklamy dojazdu do pizzeri są bardziej szczegółowe

-chrapanie Krzysia i Patrola

-2 razy dostałem granatem 1-raz w ryj, 2-raz w jajka, odbyt oraz uda

-kleszcze [ suma zabitych 3 ]

-Sciemnianie do granic hamstwa po stronie przeciwnej. Gdybym miał ze sobą szpadel to bym miał ze 20-headshotów

PLUSY

- helikopter :) [ Szpiegu hejterze heli był super :P ]

-wozy opancerzone [ składaki, buggy i inne ]

- strzelanie do ludzi z ciężarówki bardzo fajne jest

- rzucanie granatów dymnych,

- suchary o smaku gruzu

- atmosfera w naszym obozowisku

-kilka gratisów [ lajtstiki, kulki, herbatka, żarcie ]

-nocne strzelanie- fajny klimat

-chyba nic nie zgubiłem

Dla imprezy, jej organizacji i ponownego niespełnienia obietnic (napalm, broń ostra podczas działań, pojazdy itd.) spory minus.
nie zgodzę się, podczas rzucania granatu dymnego w buggy z wierzyczką

granat upad i pękł powodując mały pożar :) więc to chyba był ten NAPALM

Ja ogólnie wspominam dobrze bo:

Pojechałem sobie na 2-dniową wycieczkę z kolegami, postrzelałem do ludzi, kilku nawet ubiłem. Dostałem żarełko, piłem herbatkę odpocząłem sobie.

Dowodzenie kulało, odprawa? praktycznie brak. Komunikacja- tylko i wyłącznie na pmr-kach. Dzięki naszemu zgraniu i w miarę dobrej komunikacji niewerbalnej udawało nam się dojść do punktów, zabezpieczyć je i wykonać jakieś tam zadania.

Ogólnie na Combat Alert byłem pierwszy raz. Więc imprezę oceniam 50/50

Oceniam na sucho, bez emocji, wQrw już mi przeszedł, wyspałem się i skorzystałem z normalnego kibla oraz prysznica.

IMPREZA JAJ NIE URWAŁA [ mimo że było blisko ]

Nie sapię gdyż za imprezę nie płaciłem, dzięki uprzejmości Janosika, któremu bardzo dziękuję prawdopodobnie tylko dlatego. Jeśli bym zabulił tak jak reszta pozostał by mi niesmak w ustach po tej imprezie jak po sucharach z arpol-owskich racji.

faktycznie szpiegu na filmiku jest na 1:03

Edytowane przez Gość

Opublikowano

Kurde podziękowania mi się skończyły :D :D :D

Piana wygrałeś swoją recenzją :D <3 (mam jeszcze Twoje serduszko... ;>)

Opublikowano

Może lepiej żebym się nie wypowiadał... ale co tam.

Fakt, że siedziałem w sztabie i przez 24 h byłem może na trzech misjach (w tym dwóch nocnych) zabiłem tylko trzech wrogów, zniszczyłem trzy pojazdy.

Nie dałem rady ogarnąć komunikacji (jak się potem okazało robiliśmy manewry trzy kilometry od Wojskowego Instytutu Łączności :-?), ale kto chciał to dzwonił na komórkę, wysyłał SMS-a i miał łączność, a kto nie chciał... to pilnował Toy-Toy'a.

Dowodzenie kulało, bo Głównodowodzący Maro nie przyjechał. Więc dowodzenie spadło na nieprzygotowanego Gniewka (kwatermistrza) i Kowala (dowódcę marines) - robili co mogli.

Natomiast nie piszę tego posta, żeby usprawiedliwiać organizatorów, wszyscy włącznie ze mną mieli wrażenie, że można było lepiej... ale z drugiej strony...

Podsumujmy te zarzuty:

- dowodzenia nie było (...pewnie dlatego przegraliśmy) - ale jak prosiłem się o gotowość bojową za piętnaście minut, to przyszedł Patrol i zgłosił 2 (słownie: dwóch) swoich ludzi w gotowości. To wziąłem karabinek i opuściłem sztab, żeby wspomóc kolegów w wykonaniu zadania, bo reszcie się nie chciało dupy ruszyć... no na poprzednich CA takiego zapału bojowego nie obserwowałem. Może dlatego że... nie mieliśmy ciężkich pojazdów (...a właściwie żadnych pojazdów), teren był trzy razy większy, a przeciwników było na prawdę trzy razy więcej niż nas. Więc my mieliśmy Mission Impossible... a tu był lajcik, normalnie majówka...

- nie mieliśmy ciężkich pojazdów- no fakt, SKOT z działkiem (zamontowany M60) w wieżyczce to raczej na każdej jebance standard, brak T55, Leopardów o MIG-ach nie wspomnę... i to kurna za taką ciężką kasę...do tego się zepsuł (nie wiem kto takie bzdury wymyśla, po prostu go nam zabrano, bo rozpierdalaliśmy wszystkich i trzeba było szanse wyrównać)

Tylko głupi wojskowy STAR,-i Honker, które jak przecież wszyscy wiedzą jeżdżą na wodę więc nic nie kosztuje... podobnie godzina lotu helikoptera, jest przecież za free... do tego każdy się nie załapał na pokaz napalmu i nie został ostrzelany ze ślepaków (...niektórzy zostali ostrzelani i napalm widzieli)

Przeciwników było trzy razy więcej - bzdura KZ - 130 ludków, RW - 250.

Hasło było idiotyczne i za trudne - takie było trudne, że aż niektórzy zapominali (cytat), a niektórzy to strzelali do wszystkiego co się rusza (cytat), a niektórzy to do szturmu biegli nie za swoim Skotem (cytat) - to mieliśmy dwa Skoty ? - a podobno ich nie było...

Nie chcę się wypowiadać o poziomie inteligencji graczy... mogę tylko podziękować moim Uber-pro-super-kommandosom, którzy po półgodzinnym czołganiu się przeze mnie do okopu przeciwnika wpakowali mi dwie serie w plecy, bo zapomnieli, że jestem przed nimi... 8) ... szacun koledzy.

A teraz ciekawsze cytaty z Forum CA : - Było fajnie, ale nie było autobusów do zwożenia trupów z pola walki, powinny jeździć cały czas dwa autobusy dookoła po poligonie, żeby każdy trafiony mógł wsiąść i dojechać do bazy na kawkę i ciasteczko, bo to łażenie to przecież strata czasu...

Powiem, tak... Impreza była non- profit, wiem bo pomagałem w jej organizacji.

Super podziękowania dla Jarka M za pożyczenie RF-10 które choć nie spełniły swojej roli doskonale podnosiły klimat (dla większości z tych ludzi to był pierwszy kontakt z profesjonalnym sprzętem i jeszcze dzieciom i wnukom będą o tym opowiadać).

Zdetonowaliśmy 60 min typu Claymore (nowość, jak kogoś zainteresuje, to pewnie wkrótce będą w sprzedaży, cena ok. 20 zł) oraz kilkanaście IDE w kształcie kamieni i w kształcie pocisków artyleryjskich. ( niektórym się nie chciało nauczyć minowania, a można było zapoznać się z zapalnikami detonującymi zdalnie, uruchamianymi radiowo, a nawet przez komórkę) a centralka w walizce zaprojektowana przez Gniewka moze obsługiwać nawet silosy z pociskami jądrowymi, ale ... po co to oglądać... przecież autobusów do zwożenia trupów nie było ...lipa.:neutral:

p.s. Wszystkim niezadowolonym, ale planującym przyjazd w przyszłym roku zdejmę kamień z serca. Prawdopodobnie był to ostatni Combat Alert i nigdy więcej nie będzie imprezy z takim rozmachem i sprzętem... więc nie musicie się martwić.

Chociaż ja żałuję, że to ostatni...

Edytowane przez Gość

Opublikowano

Uprzedzę.. wszystkich którzy mają ochotę odpisać na post Leona... proszę o spokój i nie rzucanie gruzem. :D

Kilka spraw wyjaśnię od razu... kierowca skota.. mi osobiście powiedział, że wysiadły mu akumulatory.. więc prądu mu starczy tylko na powrót...

I tak.. zgodzę się.. zachód szturmował bazę wschodu "za skotem"... nie wiedzieli, że to był pojazd drużyny przeciwnej :D

Nie ma co się denerwować.. brak dowódcy był poważnym niedopatrzeniem.

Zgoda.. Leon.. wpakowałem Ci serię w plecy.. i nawet nie dwie tylko trzy... a dlaczego.. ponieważ tak się skradałeś.. że z Krisem stwierdziliśmy, że to nie możesz być Ty :D bo było stanowczo za głośno.. jak na Ciebie :D oczywiście, żart.. i mam nadzieję.. że w przyszłym roku stanę przed dylematem wyjazdu na CA 2013.. :)

.

------------------------------

P.S. Ciągle mam obraz... "agresywnego szturmu" za skotem w nocy na szpital... :) kto był ten wie o czym mówię... :)

"...Do ATAKU !!!!!!.... BIEGIEM !!!!... SZYBCIEJ !!!!.... noooo dobra... tup..tup.. tup.. (zawołał tłum.. znudzony.. 30min.. oczekiwaniem)...." - atak znienacka :D

Opublikowano

Leonie, każdy może mieć swoje zdanie oczywiście. Nasze z pola walki jest takie a nie inne. przez 24h może 4/5 spędziłem w bazie z czego niecałe 2 śpiąc. Z bazy/koszar obraz również jest inny. Wystarczy spojrzeć na Huntersów, którzy swoim obozowiskiem zawstydzili chyba kompletnie Marcina i jego organizację. Jak dla mnie za te pieniążki jeden wielki wstyd.

Tym co widzimy na trailerze radzę się nie sugerować, bo wg. mnie to tak jak z bardzo kiepskim filmem, którego jedyne warte obejrzenia momenty to właśnie 1min trailer :)

Opublikowano

dlaczego koleś ma tutaj markera???

IMG_1750.JPG

Opublikowano

Market robił za wyrzutnie granatów.. To był system niszczenia pojazdów.

Mobilny KPASG

Opublikowano

użyłem swojego trololo lou lou louuuu zmysłu i wychaczyłem te oto zdjęcia:

odprawa [ multicamo sux ]

mariano italiano

rumuni podczas jedzenia gruzu

a tu dokładka gruzu

szpiegulec

łiskej

łiskej 2

jak ktoś wychaczy inne prosze dać znać

Edytowane przez Gość

Opublikowano

Tiiiia...oglądam trailer, zdjęcia... czytam Wasze posty i mam nieodparte wrażenie, że byliśmy na dwóch różnych imprezach...

Patrol, jakoś Ci dwa lata temu nie przeszkadzało czekanie 30 minut na właściwy moment do ataku... a ja pamiętam jak czekałeś.

Narzekacie, narzekacie... nie było tego, śmego, owego, to po co się zapisywaliście do SF, przecież wiadomo było, że będzie ciężko, że przeciwnik będzie miał miażdżącą przewagę w ludziach i sprzęcie, że nic nie będzie a jedyne co dostaniecie to w du...ę.

Kuba nie moja wina, że nawet ja przychodziłem Was prosić, żebyście poszli na akcję... a Wam się nie chciało, to nic dziwnego że spędziłeś większość czasu w bazie.

Załatwiłem Wam szkolenie i możliwość obsługi moździerzy. To porzuciliście sprzęt amunicję i poszliście narzekać do swoich namiotów... (koło Toy-toy'a), rozkazano Wam zabrać moździerze na akcję, to jeden z powrotem przyniósł Kolczyk, bo go porzuciliście... nie chciałem o tym pisać, ale to była żenada. Kiedyś na mozliwość obsługiwania prawdziwych działających airsoftowych moździerzy to byście się obsikali, a teraz co ??? rura Wam zmiękła i chyba faktycznie granaty jajka oberwały.

Jak można tak bezczelnie narzekać, że organizator się nie wywiązał, kiedy zdjęcia pokazują co innego. Wszystko było. I pojazdy, i napalm, i prawdziwa broń, nawet helikopter był... tylko chyba Was tam nie było.

Opublikowano

Leonie ... nie chciałem się wypowiadać odnośnie twoich postów ale stary trochę przeginasz. Kiedy wy jechaliście na misję z moździerzami to akurat mój fire team wracał z czyszczenia okolic bazy z nieprzyjaciela ... i co zrobiliśmy ?? Wbiliśmy się od razu do honkera i pojechaliśmy zrobić rozpierduchę w bazie przeciwnika żeby odwrócić uwagę od stada ludzi z rurami aby mogli w spokoju wywiązać się z zadania. I nie zgadniesz co się stało ... nie miał kto tymi moździerzami dowodzić !!! ŻAL jak ch.. Taka właśnie była ta impreza , każdy sobie rzepkę skrobie, i nie sraj się do mojego teamu bo chłopacy nie chcieli jechać na akcję po tym jak przez 3,5h jak tacy debile bez wsparcia broniliśmy alamo, punktu koło bunkrów na 9tce, i kiedy to zapomniało o nas dowództwo i czuliśmy się jakbyście mielli nas po prostu w dupie ... nie wspominając o facie że jak zeszliśmy z tego punktu to już go nie odzyskaliśmy. Więc teksy w stylu nie chciało wam się ruszyć dupy wsadź sobie w kieszeń bo ja mogę napisać a nie chciało wam się dowodzić.

Poza tym nie odczułem tej wielkiej ilości piro poza tym jedynym razem kiedy dostałem jeden granat od chłopaków z BOA a drugi od Whiskiego. IED o których wspominasz używali partyzanci a nie my, i to też z nijakim skutkiem.

Następny żal to to że na odprawie nie było powiedziane nic o misji, nic o ewentualnym wyposażeniu które byśmy mieli do dyspozycji i nic o punktacji i możliwości wygrania gry, więc gdzie tu profesjonalne podejście do gry.

Nigdy też nikt z KP się nie skarżył na fakt zapierdzielania z buta do respa i ten tekst też mogłeś zachować dla siebie.

Wydaję mi się że jak już przeszedłeś na stronę orga to trochę inaczej odbierasz rzeczywistość gry.

PS Honker w terenie pali 20l/100km, godzina lotu śmigłowca to 4000zł, skot to śmiech bo się przejechał tylko raz, reszta pojazdów (nie wliczając wojskowych starów) była prywatna więc gdzie tu te wielkie nakłady na paliwo ??

A narzekam bo qwa mać bo nawet ty wielki wyjadacz świata asg nie zrobiłeś w moim skromnym mniemaniu nic (poza wspomaganiem chłopaków 3 razy w polu) aby ta gra miała chociażby trochę większą grywalność niż przecięntna jebanka na rusku, i nie obrażaj ludzi którzy włożyli w realizację celów tyle wysiłku że nam nogi w dupę wchodziły a dowództwo miało to dosłownie w dupie.

Fakt braku osoby głównodowodzącej po stronie zachodu nie jest żadnym usprawiedliwieniem i wskazuje tylko na fakt jak chu...o ta gra została przygotowana jeżeli nie było żadnego zastępstwa (na poziomie) ogarniającego sytuację tylko naprędce konstruowane zadania na zasadzie sprawdźcie czy tam was nie ma.

A jak ja oglądam zdjęcia to też się zastanawiam czemu byłem tak głupi żeby sponsorować dobrą zabawę ludziom po drugiej stronie.

Opublikowano

Oj Leonie, jak zaczniesz czytać ze zrozumieniem to możemy pogadać ;)

jeśli 4/24 to większość to nie mamy o czym rozmawiać.

Poza tym, ja nigdzie nie narzekam, że w polu było nam ciężko. Było nam epicko razem powalczyć i bardzo długo nam to szło perfekcyjnie i wg mnie zrobiliśmy więcej w 4/5 osób niż niejeden inny oddział, czy odbicie redbull'ów ;)

Narzekam tylko i wyłącznie na organizację.

Niedorzecznością jest też dla mnie, np. brak odpowiedzi na telefonie Marcina.K, który zarzekał się że będzie pod telefonem już przed imprezą aż do końca. Nie był w żadnym momencie. SICK!

Leon, ja nie mam zamiaru z Tobą dyskutować i parować Twoich argumentów łagodzących na temat imprezy. Wg mnie było słabo i tyle i gdyby nie ludzie z którymi poezją było pracować to byłoby naprawdę dupnie. Ja w polu byłem od samej 00:00 do 23 więc swoje wiem.

Tyle ode mnie, później jak będzie czas skonstruuję typowo listę za i przeciw.

Opublikowano

szpiegulec

szpiegó2

leo

leo2

łiskej

łiskej 2

kolega z naszego samotnego rajdu [ ja patrol i krzyś ]

atak na bunkry różne odcienie szarości

-//- 2

Leon

Faktycznie szkolenie z moździerzy się odbyło, dziękuję za nie i nie sapię nie chcę być fiutem, widać Leon że się starałeś. Nie sapałem do Ciebie, sapałem tylko do naszego dowódcy który był delikatnie mówiąc kretynem. Po przetarganiu moździerzy do 2 lub 3 punktów docelowych na plecach tylko po to by ich nie użyć szlag mnie trafił. Nie miałem pojęcia gdzie idziemy i po co. Wydawał nam rozkazy w stylu chodzcie 2 m do przodu. Kazał się nam rozstawić w lesie pośród gęstych drzew. Po kiego wafla? żeby strzelac na swoich? żeby kulki odbijały się? W końcu gdy trafiliśmy na punkt docelowy do ataku przedzieraliśmy się przez gęste zarośla, uniemożliwiające oddanie strzału. Ponadto nasz debilny dowódca wysłał grupę zółnierzy do przodu więc nawet gdybym chciał waliłbym po swoich..To nasz dowódca nie wydał nam ani rozkazu do ataku , mimo że mówiłem mu sam abyśmy strzelali wg uznania nie wydał takiej komendy. Efekt był taki: przeciwnicy widzieli rozstawione moździerze, zaszli nas z boku, gdyż nie mieliśmy obstawy. Koniec kropka szlus. Później zdegustowani, i wQrwieni na max olaliśmy sprawę z moździerzami. Przyznaję się olałem to bo nie csiałem ryzykować utraty kolejnych godzin rozgrywki na targaniu sprzętu który nie przyda się na nic. TO wina dowodzenia, bo gdybym wiedział że jadę na obstawę punktu ze śmigłowcem to zabrałbym go zamiast kałaszka. Szkoda bo by się przydało. Tak samo w finałowej akcji natarcia na posterunki graniczne. Gdyby był chociaż jeden moździerz wygralibyśmy z palcem w ...uchu. Niestety nie zostałem powiadomiony czy mam go zabrać czy się w ogóle przyda. Nie chciałem targać go ciągle na plecach, widocznie jestem leniwym zawistnym hejterem.

Edytowane przez Gość

Opublikowano

Czytam, czytam i coraz bardziej dochodzę do wniosku, że pojechaliście zbyt milsimowo, na wielką jebaneczkę. Musicie się nauczyć, że na takich imprezach, oprócz kretyna dowódcy który jest zawsze, trzeba umieć sobie samemu zorganizować zabawę, nawet kosztem olania dowódcy, jak zapewnię zrobiło 60% ludzi, którzy się dobrze bawili. To nie jest uszczypliwość, ani nic takiego, po prostu byłem na kilku/kilkunastu takich spędach zarówno w pl jak i zagranicą i zawsze, ale to zawsze, jak nie zorganizowałeś sobie czasu sam, to wiało nudą.

Opublikowano

Sirwizu :) nasz drogi , my wcale nie twierdzimy że się źle bawiliśmy, bo sami sobie zorganizowaliśmy kilka epickich akcji tylko o to że stosunek jakości do ceny to zwykłe chamstwo było :) i to wszystko.

Opublikowano

Powiem szczerze, że tez tego nie rozumiem, za 250 zł 3 dni zabawy... za byle jednodniowe manewry z jednym starym gazikiem składka teraz to 50-60 zł.

Opublikowano

Jakie 3 dni zabawy ??? W bardzo zbliżonej cenie wychodził Border ... i żal dupe ściska że się tam nie było po sprawozdaniach chłopaków.

Opublikowano

OK, fakt sprytnie zakamuflowane 3 dni, jednak akcji 24h.

Nie chce bronić organizatorów, nie mam w tym interesu, co by nie było, ale znam relacje z dwóch innych źródeł, które twierdzą kompletnie co innego i bynajmniej dla owych źródeł nie były to największe manewry w życiu ;)

Opublikowano

A nie byli przypadkiem po stronie albo organizatora albo RW ?? Bo jak patrzę na zdjęcia strony przeciwnej to nie dziwo że im się podobało ... bo nawet po zdjęciach idzie wywnioskować że mieli ODPRAWĘ :) to czego siły specjalne w realnym świecie przecież nie mają i nie jest to podstawą ich działania :P

Opublikowano
  • Autor

Sirwiz, masz rację.

Z kilkudziesięciu (już) wpisów na forum CA (podsumowanie) obraz tej imprezy faktycznie jawi się trochę inaczej.

Być może osoby o zdecydowanie negatywnych odczuciach postanowiły nie przelewać ich na tamto forum (z przyczyn im tylko znanych) ale (mimo wszystko) w konfrontacji z wypowiedziami w tym wątku można wywnioskować, że impreza miała zdecydowanie dwa oblicza.

Byłem na CA w roku ubiegłym, chciałem wiedzieć co mnie omineło w tym roku i podsumowanie jest krótkie (z mojego punktu widzenia) - organizator nie wyciągnął kompletnie żadnych wniosków z ubiegłorocznych błędów, w żaden sposób nie poprawił niedociągnięć a wprost przeciwnie - było jeszcze bardziej "in minus".

Z technicznego punktu widzenia - można sobie samemu zorganizować dobrą zabawę nawet na takiej imprezie, gdzie brak dowódcy albo "jest on idiotą" (cyt.) ale nie da się tego zrobić całkowicie w oderwaniu od calości działań... bo skończy się tak jak wyżej napisał Whisky - znajdą się tacy co wyrżną cały team tylko dlatego, że nie jest ubrany w Marapt'y.

Moim zdaniem - nie tędy droga.

Opublikowano

Jarku, też masz rację :), ja tylko napisałem i będę się tego trzymać, na tego typu imprezach, 10% to rozkazy 90% własna inicjatywa, oczywiście strzelania do swoich, to przegięcie, ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność.

Przypomina mi się taki obrazek z gry w którą grałem

ccp-vs-eveplayers.jpg

On obrazuje jak zawsze jedna strona, postrzega stronę przeciwną.

I ciągle za bardzo milsimowo, na dużą jebankę.

Trochę może skonkluduję moje myśli ;)

Ekipa która pojechała na te manewry, oczekiwała milsimowego podejścia i wyciągnięcia milsimowych wniosków z poprzednich edycji, jednak organizatorzy, tak samo jak organizatorzy wszystkich dużych gier, maja w głębokim poważaniu milsimowców i idą w stronę jebankowców, to naturalna kolej rzeczy i naturalne wnioski które wyciąga każdy organizator mniej lub bardziej komercyjnej gry i trzeba się z tym pogodzić ;)

Opublikowano
  • Autor

Sirwiz,

jadąc w ubiegłym roku wiedziałem gdzie jadę i w żaden sposób nie nastawiałem się "milsimowo" a właśnie jak na dużą jebankę.

Pomimo to - nie wszystko zagrało ... kwestie ogarnięcia ludzi/wydawnia im jasnych i klarownych polecen/koordynowania całości ekipy to chyba podstawa.

Pomiam kompetencje bo ubiegłoroczna "cicha próba" przejścia granicy przez ~200 osób w biały dzień, po śniadaniu, kolumną dwójkową to był wymysł jakiejś szalonej głowy - a w tym roku (z tego co słyszę) było jeszcze gorzej.

A duża jebanka to są Ardeny ... również pomimo pewnych ułomności tej imprezy wydaje mi się, że z ~700 osób na Ardenach ilość tak niezadowolonych można policzyć w promilach.

Opublikowano

A pewnie, że tak :)

Naprawdę nie chce bronic organizatorów imprezy na której nie byłem i o której nie mam zielonego pojęcia ;) Zapomnijcie o wszystkim co pisałem, zapamiętajcie tylko jedno na dużych imprezach o dynamicznym scenariuszu 10% dowództwo, 90% gracze (Ardeny nie mają dynamicznego scenariusza, dlatego łatwiej ogarnąć kwestie dowodzenia). Jak byście pojechali, a część pojedzie na Berget, to dopiero byście zobaczyli co to znaczy brak dowództwa i wojenny rozpiździaj, a rok w rok, coraz więcej ludu płaci coraz więcej euro, i przelatuje pół świata, żeby tam dotrzeć :)

Opublikowano

Akcja z moździerzami zmarnowała nam ze wie godziny cennego czasu, z durnym dowódcą chodziliśmy po lesie strzelając bez celu w szyszki, coś jak był brak było łączności z bazą .

Na brak zajęcie nie narzekałem na CA w bazie spędziłem może 4-5 godzin, bez snu wytrzymałem w sumie 42 godziny.

Co do wypowiedzi Leona nie będę się wypowiadał bo to żenada , impreza była organizacyjną klapą po stronie KZ , może po stronie KW było inaczej ale tam bawił się organizator za nasze pieniążki , to że mieliśmy namioty blisko toy-toyi to niewątpliwie największy plus tej imprezy Leonie.

Na szczęście zrobiliśmy tak jak pisał Sirwiz , sami zorganizowaliśmy sobie zabawę i nie było nam nudno.

Opublikowano

Czy ktoś mógłby opisać działanie i konstrukcję moździerza?

Bardzo jestem ciekawy czy się sprawdzały i czy ten patent można by powielić w naszym ogródku?

Opublikowano
Czy ktoś mógłby opisać działanie i konstrukcję moździerza?

Bardzo jestem ciekawy czy się sprawdzały i czy ten patent można by powielić w naszym ogródku?

Jak najbardziej, nie wiem kto je zbudował więc nie proszę traktować tego jako plagiat, tylko jako lekturę podglądową.

W mej prezentacji użyłem super inżynierskiego programu AUTO PAINT więc wszelkie hejty proszę sobie darować.

Ma to charakter szkolno-edukacyjny. Mam nadzieję że pomogłem.

BUDOWA OGÓLNA MOŹDZIERZA :

scaled.php?server=842&filename=40181563.jpg&res=landing

scaled.php?server=594&filename=pochyl.jpg&res=landing

MECHANIZM ŁADOWANIA:

scaled.php?server=829&filename=39555692.jpg&res=landing

Mechanizm ładowania zbudowany jest z płaszcza przytwierdzonego do obudowy za pomocą suwadła, które przyspawane jest za pomocą prowadnicy do obudowy głównej moździerza [ kolor szary ]

PO LEWEJ STRONIE przedstawiono mechanizm podniesiony manualnie za pomocą schematu opisanego na środku zdjęcia.

PO PRAWEJ STRONIE widać mechanizm opuszczony. Widoczne jest wycięcie na lont petardy,

który po poprawnym załadowaniu wystaje z obudowy. Zabezpiecza się obudowę tak, by gazy wylotowe oraz energia z wybuchu wydostała się górą. Wysokość moździerza to ok 1 m.

SPOSÓB ŁADOWANIA:

scaled.php?server=521&filename=45731509.jpg&res=landing

1. Podnosimy pokrywę moździerza.

2. Wkładamy watę przez górny otwór moździerza.

3. Za pomocą ubijaka o średnicy zbliżonej do średnicy obudowy ubijamy watę by szczelnie przylegała do obudowy, należy pamiętać, by zostawić miejsce około 5-7 cm od petardy.

4. Palcem od dołu [ poprzez otwór suwadła ] sprawdzamy czy wata jest odpowiednio ubita.

5. Wyjmujemy ubijak.

6. Wsypujemy kulki górnym otworem moździerza. Wsypujemy " na oko" najlepiej jedną garść.

7. Wkładamy petardę.

8. Zasuwamy pokrywę w taki sposób by wystawał lont poprzez otwór.

9. Zabezpieczamy ustawiając suwadło w pozycji bezpiecznej.

10. Podpalamy lont i przyjmujemy bezpieczną pozycję od moździerza.

Edytowane przez Gość

Opublikowano

Hmmm... ale z ciebie inżynier Piana! Wielkie dzięki, wszystko jasne.

A jaki zasięg miały?

Opublikowano

miały jakieś faktyczne zastosowanie 'bojowe' czy bardziej efekt psychologiczny ? :D

Opublikowano

Dzięki tym moździerzom przypakowałem na bajceps.

Zastosowanie w terenie?

[ strona 1 tego tematu.... ]

Zasięg w zależności od kąta - pieruński. Wg mych sokolych łoczuw jakieś 100 m +

Pierdolnięcie jak w kawałku

: 1:00 należy ustawić głośniki na mega bass MAX

Dlatego wylewałem swe żale i bóle gdyż nie dane mi było ich wykorzystać w boju.

http://www.youtube.com/watch?v=wf1hp...ature=youtu.be siakie coś?

5:59 - moździerz na tym filmiku wydaje się być tym samym, ba nawet sposób ładowania i zabezpieczenia..

6:11 - takie słowa na CA nie padły nigdy... :(

Edytowane przez Gość

Opublikowano

faktycznie ciekawa opcja... zaletą jest, że kulki można sypać najtańsze i najbardziej badziewne jakie tylko są

Opublikowano

Zasadniczo jak działo na ziemniaki;) tylko zamiast dezodorantu petarda;)

Od kulek lepsza mała fasola - tańsza, cięższa. Sypie ją do granatów i efekt jest lepszy niż z kulkami.

Opublikowano

Od kulek lepsza mała fasola - tańsza, cięższa. Sypie ją do granatów i efekt jest lepszy niż z kulkami.

To lepiej wrzucić gwoździe i rozbite szkło....

[ sarkazm mołd on ]

Kiedyś dostałem granatem wypełnionym ryżem i grochem. Jeśli się to kiedyś powtórzy znowu w replice będę musiał wymieniać kolbę..

Opublikowano

już już spokojnie http://szczuciecycem.pl ;)

jednak przyjemniej fasolką dostać niż pękniętym kompozytem, choć wszystko jest subiektywne i zależy od wypierdu petardy...

Opublikowano

Cytaty osób biorących udział w imprezie:

przez Vino » 29 Maj 2012 01:07

1. Co podobało mi się na CA 2012?

- Świetna atmosfera spotkania.

- Przygotowane zaplecze techniczne(od kawy począwszy na wypożyczalni replik skończywszy)

- Teren.

- Rekwizyty: IED (wyglądały kozacko), śmigłowiec, napalm

2. Co można było zrobić lepiej i jak w praktyce to uczynić?

Mam Wrażenie że od strony scenariuszowej w tym roku CA cofnęło się w rozwoju trzy lata.

Przy wszystkich śmigających pojazdach, przelatujących nad głowami śmigłowcach, płonącym napalmie, mam wrażenie, że zapomnieliście troszkę o graczach którzy lubią patrzeć na atrakcje, ale wolą też robić coś konstruktywnego.

Tegoroczny CA odbywał się na znacznie mniejszym terenie niż poprzednia edycja(niech mnie ktoś skoryguje ale mam wrażenie że obszar odpowiada rozmiarami mniej więcej drugiemu CA) co oznacza ze relatywnie łatwo natknąć się na wroga. i tu zaczyna się robić nieciekawie.

Pojazdy mają 15 min respa, a kulki w markerze są limitowane ?!. czyli pojazd jest w stanie wrócić do miejsca w którym został zniszczony po 18 minutach(dodajmy ze może tak "wracać" w nieskończoność). do tego moderator w trakcie rogatywki nagle i bez ostrzeżenia"zabiera" SKOTA czy lawetę i oddaje go w ręce przeciwnika w niczym nie pomaga, IMO takie działania wprowadzają niepotrzebny bałagan. (mówię tu o sytuacji w której Dowodcka KZ ze dziwieniem otrzymuje meldunek że SKOT teraz strzela do naszych i wozi RW, oraz próbie uprowadzenia lub zniszczenia lawety w wykonaniu Filipa i moim (pozdrowienia dla załogantów lawety wasze miny były bezcenne).

jak bym to poprawił? - niech pojazdy mają określoną ilość możliwych respawnów. Niech to będzie nawet natychmiastowy resp, ale ograniczoną ilość razy. Przez dwa lata( bo nieszczęsnego PTSa z pierwszego CA nie liczę) Specjalsi(obecnie nazywani ogólnie KZ) robili kilometrowe spacery i nie narzekaliśmy, że Regularni jeżdżą pojazdami, a my nie. Myślę że 90% ludzi przyjeżdża na CA nie po to żeby "pojeździć SKOTem"- z którym co roku są problemy techniczne - tylko dlatego, że to dobra impreza z fajnym scenariuszem. Jeśli mamy 10 respów Honkera, i wykorzystamy je w ciągu pierwszej godziny CA to niech on stoi w bazie i ładnie wygląda - trudno. Jeśli paliwo kupujecie ryczałtem, to można powiesić kamizelki odblaskowe w oknach i wozić nimi ludzi na respa - przynajmniej si ę nie zmarnuje . Nie rozumiem też czemu (po raz kolejny) organizatorzy nie uporządkowali jednoznacznie kwestii strzelania Z i DO pojazdów. Znowu były strzały przez uchylone szyby w autach, i krzyki że nie strzela się do pojazdów, oraz nieśmiertelni strzelcy na wieżyczkach. Od dwóch lat ten sam problem. nie przypominam sobie żeby na pierwszym CA komuś przeszkadzało "zdejmowanie" strzelca pojazdu. A z drugiej strony nie rozumiem za bardzo argumentu "biorę auto na strzelankę, sieje z niego do ludzi, ale przeszkadza mi że ktoś kulkami porysuje mi lakier, a trafienie kulką boli kierowce ?!

Warto wspomnieć o jeszcze jednym problemie, a mianowicie o trafieniach w transportery. O ile SKOT jest pojazdem niezbyt żwawym, to często trafiane z markera ciężarówki nie zatrzymywały się/wyładowywały piechotę pomimo trafień i nie bardzo dało się je zatrzymać podchodząc do nich a jednocześnie "wkładka ludzka" nie wiedziała nic o trafieniu pojazdu. Moja propozycja - transporty jeżdżą z otwartymi plandekami i oknami, można do mięsiwa spokojnie sypać kompozytem a zwartość odpowiada ogniem(kierowce/strzelca da się wyeliminować) albo jadą powoli, są niezniszczalne, ale nie można prowadzić nich ostrzału.

Konkluzja - Zamiast opcji pojazdów chaotycznie zmieniających strony i respujących się z absurdalną prędkością, po to tylko żeby dużo jeździły, zdecydowanie wole jednoznaczne, przemyślane fabularnie i dostosowane do terenu i ilości graczy zasady funkcjonowania pojazdów na CA.

Scenariusz

na tegorocznym CA KZ została fabularnie ogołocona ze wszystkiego co czyniło ją kiedy "Special Forces". Poprzednie trzy edycje CA ( a w szczególności druga edycja) wyróżniały CA tym, że po jednej stronie byli ludzie których kręci zabawa w współpracę z pojazdami, bój spotkaniowy i salutowanie generałom, z drugiej zaś strony zbierali się ludzie którym nie przeszkadza, że przez kilka godzin czołgają się po krzakach po to żeby dostarczyć przeciwnikowi niezapomnianych atrakcji odsyłając na respa oddział który w środku własnego terenu urządził sobie piknik "bo przecież tu są bezpieczni"

W tym roku pomimo iż było nas jak zwykle sporo mniej, ktoś wpadł na pomysł że będziemy "Zdobywać i zabezpieczać teren"... A do tego dostaniemy wsparcie od SF którzy będą wykonywać misje specjalne. Tyle że trzy plutony co prawda mogą zdobywać punkty(co też czyniliśmy) ale utrzymać to możemy go do czasu przybycia kogoś... niestety nie było komu przybywać...

Zrobiono z nas starą dobrą Armie regularną dodatkowo pozbawioną przewagi liczebnej i sprzętowej.

Na poprzednich CA SF/KZ mogła nadrabiać elastycznością, szybkością, pomysłowością - a to mogliśmy wychodzi poza teren rozgrywki, mogliśmy zmieniać dowolnie "taśmowanie" i podszywać się pod oddziały wroga, czy nawet zaczynaliśmy w środku bazy przeciwnika schowani w bunkrze... w tym roku... po lądowaniu śmigłowca zostałem odstrzelony.. idę więc w kamizelce i zwracam uwagę człowiekowi który mi to uczynił, że nie parzą do kogo strzelają!. Na co z uśmiechem odpowiedziano mi żebym lepiej pilnował tyłów... a to że nie mają opasek wynika z faktu że są pięcioosobowym oddziałem zwiadu RW. Mój los podzieliła chwilę potem reszta naszego plutonu. (gratulacje chłopaki kawał dobrej roboty, nadajecie się do KZ . Naprawdę ciężko mi było nie zacząć się śmiać kiedy widziałem jak wesoło gadacie z naszymi zanim ich nie odstrzeliliście ) Tylko, że moje zdziwienie i zirytowanie w większości pochodziło z faktu, że godzinę wcześniej Piotr, dowódca naszej drużyny w mojej obecności pytał o możliwość założenia taśm i poudawania RW, w odpowiedzi padło że regulamin nic nie mówi o tym żeby wolno nam coś takiego w tym roku zrobić !

O respach i problemach z bandażowaniem długo by pisać, więc przejdę szybko do niezwykle irytującego rozkręcania Hopka przy pomiarze FPS, dodam tylko jeszcze, że w pewnym momencie trzeba było mierzyć na chrono pożyczonym od jednej z ekip, bo to które miała obsługa padło. Wszystko ubarwił fakt iż kilka osób było bliskich niekontrolowanym atakom śmiechu na widok "wyników" jakie osiągnęły ich repliki.

Jak bym to zmienił ?

Nie zgadzam się z podejściem jakoby "system zadań i punktacji" nie oddawał tego co się działo na poprzednich CA więc należy go zmienić na chorągiewki. System był bardzo dobry. Nie dla tego że coś tam oddawał albo nie. System ten (przynajmniej po stronie SF/KZ zapewniał drużynom zabawę na miarę potrzeb i możliwości. Podział na SF/KZ uważam za największy FAIL tej edycji. To jak dalece niepotrzebne, a wręcz bzdurne jest tworzenie takich sztucznych bytów pokazuje fakt, że więzienie zostało zdobyte najpierw przez Filipa, przy pomocy pistoletu a następnie padło bez jednego wystrzału po świetnej akcji Piotra - ot po prostu Pluton Zielonogórski jak co roku przypomniał o sobie (ciesze się chłopaki że mogłem tam z wami być - do zobaczenia w środę w Belfaście ) do SF/KZ odkąd pamiętam zgłaszały się ekipy które nie boją się mieć "ciężko". Więc tworzenie ekipy "bardziej SF od reszty SF" niczemu nie służy.

Drodzy orgowie wróćcie do listy punktowanych zadań do wykonania i pozwólcie dowódcą drużyn dobrać je do tego z czym sobie dana ekipa radzi najlepiej i na co ma silę i ochotę ochotę. Chciałbym też żeby zamiast "ciągłości fabularnej" która ogołociła SF/KZ z tego co było w niej najlepsze, oddać AR/RW pojazdy a nam pozwolić w działać tak jak działaliśmy do tej pory, siejąc zamęt i robiąc konkretne zadania a nie "wysyłać nas kolumną za skotem, środkiem drogi do szturmu" czy też na misje w stylu "idźcie na dziewiątkę i jej pilnujcie... aż wymyślimy co z wami zrobić" Proszę o powrót do takiej formuły jaką miało drugie CA.

Ważną sprawą jest też regulamin, który ma swoje wady.

Orgowie i gracze muszą wiedzieć, że albo "co nie jest dozwolone to jest zabronione" albo odwrotnie. Jeśli są dwa respy, to na odprawie głośno i wyraźnie mówić trzeba że są DWA I TYLKO DWA respy, natomiast jeśli jest opcja "coś się zmienia" to obowiązkowo musi tam być moderator który "respuje ludzi" po spisaniu ich identyfikatorów. ITD. CA to za duża impreza na mówienie ludziom "może się nagle coś zmienić". Jeśli nastąpią jakieś zmiany w rozgrywce to na odprawie trzeba powiedzieć ludziom na jakich zasadach, a potem trzeba wysłać w pole moderatora który przypilnuje tego na miejscu. To że w regulaminie będzie np: zapis że jedna/obie/żadna ze stron nie może zmieniać otaśmowanie, zdecydowanie nie przeszkadza rozgrywce(na drugim CA AR wiedziała że możemy zmieniać barwy - a jedyne co z tego wynikało to regularnie prowokowany przez nas Frendly Fire

Idea że "każdy z nas jest moderatorem" jest piękna i wzniosła, ale przy kilkuset zmęczonych osobach biegających 24h po polu ktoś coś źle usłyszy, następny źle powtórzy i nagle robi się bałagan. Wstawienie wytypowanych przez organizatora moderatorów w "newralgicznych" punktach rozgrywki w niczym nie przeszkodzi a jedynie pomoże(pod warunkiem że będą oni na bieżąco informowani co i jak). Jeśli problem jest w dostępności osób w Warszawskim środowisku to dajcie osobą chętnym do przyjechania na CA jako moderator darmowy wstęp na imprezę. Jestem pewien że będą chętni.

Co do pomiarów FPS... po pierwsze, jeśli nie są powtórzone wyrywkowo w trakcie rozgrywki to nie mają większego sensu, zwłaszcza z wygłupami w stylu rozkręcania hopka...

Konkluzja - Więcej moderatorów i Jednoznaczne określenie warunków zwycięstwa/respów/ innych zasad specjalnych lub zmian jakie pojawią się w scenariuszu. Wole mniej nieporozumień niż "zaskakujące zwroty akcji podyktowane dość abstrakcyjną i nieistotną fabułą"

Inne

- To, że we własnym zakresie trzeba było odwozić kolegów do szpitala uważam za żenujące niedopatrzenie organizacyjne.

- Paliwo tanie nie jest. Zamiast takiej kumulacji pojazdów które często jeździły w połowie puste, po terenie który da się przejść pieszo w 20 minut kupcie kilka kartonów piro(dym, granaty grochowe, flary) na stronę. Niech dowódczy KZ/RW rozdysponują je między drużyny w zależności od wykonywanych zadań. będzie to ciekawsze niż przejażdżka STARem.

- Oprucz Szkolenia Wsiadania/Wysiadania ze SKOTa koniecznie należy przeprowadzić szkolenie z wypadania z pędzącego STARa

chętnie poprowadzę

(serdeczne podziękowania dla Rafała i reszty desantu za błyskawiczne zatrzymanie pojazdu, gdybyście nie zareagowali tak szybko mogło być naprawdę niedobrze )

Fresh (Partyzanci)

We wszystkich w zasadzie punktach zgadzam się z Vino.

Powtarzają się u mnie też argumenty innych moich przedmówców - daję w ten sposób dodatkowe poparcie dla ich głosów.

ad 1.

Org. przychylił się do propozycji uczestników z poprzedniej edycji i zrobił oddzielne punkty rejestracji i pomiarów mocy replik.

Nie narzekam na 4mierzone repliki tylko jedna miała duużo za nisko o 60fps(może dlatego,że miała promyka i roketsy stawały w środku:) ) ale potem się okazało,że lufa się troszkę wysunęła chyba i po naprawie było już spoko z zasięgiem.

Ciepła woda, herbata , kawa to też plusy (zupkę instant się zrobiło i herbatkę na do widzenia)

Wydzielone miejsca dla poszczególnych rodzajów wojsk koalicji - przyspieszało zbiórki.(nie skorzystałem z pola namiotowego)

Sklep czynny całą imprezę dla każdej ze stron (nie skorzystałem )

RW to nie byle kto - warto się z nimi zmierzyć

Duma z powodu walki z przeważającymi siłami (nie myśleliśmy ,że batalion zmech jest tak liczny)

Super wrażenie z walk nocnych w wiosce - nie straszna nam była przewaga wroga- dawaliśmy radę)

Niezapomniane wrażenia - cały czas mi się coś przypomina i coś analizuję - co za dnia mogłem zrobić lepiej)

Impreza pozostawia po sobie pozytywny ślad na długie miesiące.

Możliwość konfrontacji swoich umiejętności z innymi graczami z całej Polski.

Nauka taktyki i współdziałania w większych oddziałach.

Walka z wozami wsparcia piechoty.

Zawieranie znajomości.

Podoba mi się filmik reklamowy tymona druga wersja.

Za rok na pewno się pojawię licząc na to ,że org wyciągnie wnioski z tego co mu podpowiadamy.

ad2.

Wprowadzenie

Zapisy:

SF : 30osób zapisało się 17 przyjechało 13

Marines: 90osób zapisało się 64 przyjechało 64????

Partyzanci 40osób zapisało się 27 przyjechało 22-24

Zarejestrowanych na forum niecałe 100

Korowaj pisał niedawno ,że 17 % absencji czyli miało nas być 117???

U nas nieuzbrojony jeden honker

nieuzbrojony star

bezbronny wóz transportowy SKOT przez 4 godziny

RW z tego co mnie poinformowano miał 4 kompanie w sile 45 osób każda co daje 180 osób i jeszcze dojeżdząli w nocy.Do tego 20 osób pluton ochrony sztabu + liczne wozy bojowe wyposażone w wieżyczki i karabiny maszynowe , liczne przypisane do RW wozy transportowe - o których organizator wiedział,że będą+ STAR (mogły być oba u nas by nieco zniwelować przewagę). Razem 200 osób + batalion zmechanizowany. (3-4 WOZY Z KARABINAMI I KILKA TRANSPORTERÓW)

Drugi SKOT I BRDM na szczęście nie dojechały

Rozwinięcie

Nie pamiętam kiedy dokładnie zawieszono zapisy do RW ale było to zdaje się na koniec marca już, podczas gdy zapisy do RW trwały w najlepsze prawie do samego końca.

Dlaczego organizator wiedząc o takim rozkładzie sił brnął dalej w bagno, nie wznowił zapisów do KZ lub nie przyblokował zapisów do RW.

Scenariusz zakładał zdobywanie flag i utrzymywanie ich ,do każdej z flag można było dojechać drogą wozami bojowymi lub transporterami w trymiga ( a to podobno Marines i SF góruja szybkością nad armia regularną)

Jak by tej przewagi było mało to mieliśmy chyba tylko kilka markerów z limitem amunicji(ammo skończyła się dla niektórych koło 14-15ej)a partyzantom została odebrana znacznie wcześniej (mimo to zniszczyliśmy ponad 25 wozów bojowych wroga) i co z tego????

Wozy bojowe i transportowe RW nigdy nie miały limitowanej ilości paliwa i amunicji i w dodatku respowały się co 15 minut+4 minuty drogą w obie strony czyli 19minut i samochód s powrotem) - czyli szybciej niż każdy z nas (30 minut w respie - dojście do respa 15 miut - powrót 25-35 albo już nie możliwy razem: ponad 60 minut ) Realny czas respa wozu to 19 miut a żołnierza ponad 60 minut licząc z powrotem do linii frontu.

Dlaczego organizator widząc taką przewagę nie interweniował.

Wystarczyło wydłużyć resp wozów do 30- 60minut dla każdego lub wprowadzić limit wozów na godzinę lub dwie godziny walki.

Jeśli organizator wiedział a wiedział, że przewaga w ludziach będzie miażdżąca dlaczego pozwolił RW na okopywanie się przed rozpoczęciem manewrów - trzeba było kazać kopać od północy - Partyzanci nie mieli czasu się okopywać przed akcją - choć mieli na to przyzwolenie- z powodu przesuwanego apelu!! Wioska miała być ufortyfikowana a nie była.

SKOT po 4ech godzinach został zabrany i miał służyć za atrakcję RW - szczęście ,że się zepsuł - Organizator odebrał KZ jeden z niewielu środków transportu bądź też chociażby pewnej przewagi psychologicznej czy po prostu ruchomej zasłony.

Jak się psuje już kolejną edycję to zapomnijmy o nim .

Nie wiemy też jak długo trwał proceder respowania się w punkcie 9. ten fakt stwierdziliśmy między godziną 4:00 a 5:00 gdy tam dotarliśmy. Więcej gamemasterów

Nie wiemy jaką skalę przybrało samodzielne opatrywanie się.

Apel jest od tego aby główne zasady , których zrozumienie to sprawa kluczowa w przeprowadzeniu dobrej zabawy, wyjaśnić- wystarczy powiedzieć

Minuta ciszy dla wtajemniczonych - sory ale radia fm przy sobie nie noszę- ale postałem w ciszy. Już myślałem ,że prezydentowi albo premierowi coś się stało albo kogoś na combacie zabiło- a co się stało????

KZ nie dała rady a RW szukało wrogów i znaleźć nie mogło - ano takie są następstwa takiej polityki zapisów i zero reakacji na zaistniałą sytuację.

Można było nawet wprowadzić respa godzinnego dla RW - I Nikt o tym by się nie dowiedział - skoro już mamy tradycję zmian ,dlaczego teraz tego nie zrobiono by poprawić sytuację.

W tamtym roku zwracaliśmy uwagę na zbyt szybkie respy wozów bojowych - organizator nie usłyszał albo nie chciał usłyszeć no i wyszło jak wyszło

Radia wojskowe zawiodły - nie wiem czy był plan rezerwowy czy nie - ale podobno wielu to bardzo przeszkadzało w koordynacji zadań

Z tego co sobie przypominam nie było wcale koordynacji radiowej- w ruch poszły komórki i mocniejsze radyjka

Panowie nie silmy się na milsimowe zasady bo zepsuliśmy kawał zabawy - zresztą nawet gdyby to zadziałało to nie rozumiem sensu ograniczenia połączeń tylko co 1-2 godziny w oknach komunikacyjnych??????????????/ktoś mi to wytłumaczy??????

Stary były nieoznaczone po czyjej stronie są , muszą być zaznaczoneGdyby były dwa po naszej mieli byśmy większą mobilność i szansę sprostania liczniejszemu wrogowi.

KZ nie dostała podobno pozwolenia na przebieranie się za wojska RW czy kiepsko się pytali???

Zawsze i wszędzie wolno się przebierać jak na prawdziwej wojnie

Partyzanci mieli zakopać coś tydzień wcześniej - przepraszam ale wszyscy byli albo z Łodzi albo spod poł-zach granicy - tylko ja i Wilczek z Wawy i mieliśmy akurat inne plany.Byli jeszcze ludzie Gralla ale ten ujawnił się dopiero na dzień dwa przed imprezą - w dodatku nie uznawali żadnego dowództwa poza Grallem chyba- ale to nie ważne.

Tak więc nie mogliśmy zakopać jakichś ajdików ale dzięki temu ładnie na zdjęciach wyglądają tak????

Zakopali byśmy to i w nocy gdyby RW też miało robotę z kopaniem swoich umocnień:)

Po pierwszej edycji organizator zrozumiał ,że przerywanie całego scenariusza by zobaczyć czołg jak jedzie i coś koło niego wybucha to żadna atrakcja dla uczestniów a jedynie zamieszanie - z helikopterem było tak ,że wszyscy czekali ponad godzinę na to aż ten przyleci -myśleliśmy ,że tam coś bardzo ważnego jest - co pomoże nam odzyskać inicjatywę - zaangażowali wszyscy w to olbrzymie środki ludzkie i sprzętowe - a co tam było? napój energetyczny po łyku dla każdego kto odbijał zrzut) faaajjjniee łoooł:)

Czekało na to dwóch partyzantów , wszyscy SF I 3/4 marinsów tak??? W tym czasie pewnie RW odbiło wszystkie flagi na całym poligonie bo nie podejrzewam ,żeby siedzieli bezczynnie

Podjęcie zrzutu było podobno bardzo ważnym zadaniem:)

Propozycja - nie robić takich rzeczy albo jeśli ktoś chce nakręcić reklamówkę to zrobić to bez nas a potem nakręcić jak zdobywamy plastikowe pudełeczko:) chociaż przyznam ,że RW się naprawdę spirężyło , by tak pieknie dynamicznie biec po piaseczku.

My też wszystkiego dobrze nie zrobiliśmy - nie wiem co powiedzą moi koledzy na to ale ja uważam, że nie wykorzystaliśmy nawet w stopniu dostatecznym możliwości respowania się przy dowódcy lub w punkcie wyznaczonym przez dowódcę(mieliśmy dwóch dowódców) Vorox w pewnym momencie poszedł na misję po cywilu (pierwsza była zresztą udana : zajęcie punktów 6. i 4.)

Druga niestety nie - wzięty do niewoli i rozstrzelany - nie było go dłuugo:(

Potem walcząc ginęliśmy i wracaliśmy do respa zamiast respować się gdzieś bliżej i cały czas trzymać wroga z dala od 6 i 4.

Radzio powiedz jak to u Was było ??? może nie zauważyłem.W nocy oczywiście wszystko poszło jak należy).

Jeśli to co napisałem się potwierdzi no to niechcący osłabiliśmy siłę KZ.

Dlaczego nie zostałem do końca??? Fizycznie spoko dawałem radę - kolano lewe dawało się we znaki ale adrenalina dawała radę stopy bolały ale dawałem spoko radę - im więcej chodziłem tym było lepiej . Zawiodła psychika- opanowało mnie przeświadczenie - słuszne zresztą ,że tu już nic nie zależy ode mnie. A pozbawione głębszego sensu zadanie namalowania znaku partyzantów na murze więzienia mnie psychicznie rozwałkowało Podziękować:)

Organizator powinien zapewnić każdej ze stron szansę na zwycięstwo, a jeśli jakieś zrządzenie losu spowoduje znaczną dysproporcję sił organizator powinien wprowadzić w życie plan rezerwowy dający szanse na zwycięstwo.

Zawsze jest wystarczająco dużo czasu na to by to skonsultować ze specjalistami dużo wcześniej przed rozpoczęciem manewrów.

Kolejny minus - zmiana poligonu w czasie prowadzenia zapisów i to na 2,5 raza mniejszy od tamtego.

Na tamtym mogliśmy się skryć przed tyloma wozami i zgrają wrogów dzięki konieczności rozproszenia sił RW.

Na dużym poligonie można zniwelować nawet sporą przewagę wroga podstępem wyprowadzając go w przysłowiowe pole.

Poza tym duży poligon przyciąga a la milsimowców a mały zniechęca!

Chcemy równać do ambitniejszych gier czy do strzelanek sobotnio-niedzielnych?????

Na małym poligonie można zrobić jebankę z wyrównanymi siłami ponieważ tu się nie da wyprowadzić wroga w pole - tu wszędzie jest blisko .

Podczas poprzedniej edycji zrobiłem ponad 28km piechotą do 18ej frag 3/1- tu przeszedłem może 3-4km frah 18,5/9 też do tej samej godziny i tyle.

Tu wszędzie było blisko - z punktu do punktu 200-300metrów - samochody przemieszczały się w kilkanaście sekund ( te RW)

RW stało się siłami szybkiego reagowania niczym SF i Marines a Marines i SF stali się czymś nawet gorszym od Partyzantów - my teoretycznie mogliśmy respować się przy dowódcy:)

Wszystko zostało tu zburzone i przewrócone do góry nogami .

Rozumiem ,że RW jęczało po tamtej edycji ,że nie mieli kontaktu z wrogiem - bo my atakowaliśmy tylko cele strategiczne, a oni musieli siedzieć i czekać- no to teraz dano im dwukrotną przewagę , mobilność SF i batalion zmech., + super umocnioną bazę i dla pewności zabrano nam broń ppanc IDEOLO To niech nikt się teraz nie dziwi ,że się nam odechciało walczyć

Żeby tylko nie odechciało się niektórym przyjechać na CA2013.

Żeby była jasność - za rok chciałbym pojawić się na CA2013

Spotykamy się z tymi samymi ludźmi , walczy się przyjemniej.

Jak do tej pory nie ma nic lepszego w okolicy Warszawy albo jestem źle poinformowany.

Dzień i noc myślę o tym co się wydarzyło w czasie walk - mam miłe wspomnienia , momenty chwały i porażki , które dają mi solidnego kopa do doskonalenia się taktycznie i sprzętowo.

Była to pierwsza moja nocna strzelanka - prawdziwa strzelanka- nie spacer bez broni jak w tamtym roku.

Mam respekt do wroga i stwierdzam to stanowczo ,że nawet gdyby RW nie miało wsparcia świetnych ludzi i wozów z batalionu zmech. mieli byśmy z nimi spore kłopoty.

Podziwiam organizację sztabu i drzewo dowódcze RW - ogarnąć taką ilość ludzi i okiełznać ich to nie lada wyczyn - WIELKI SZACUN DLA WSZYSTKICH PO DRUGIEJ STRONIE CELOWNIKA.

To też jest jeden z powodów dla którego wrócę do boju przeciwko RW za rok.

Oczywiście w dalszym ciągu zaufanie do organizatora i również uznanie dla jego działań , któe doprowadziły ,że impreza się odbyła.

Proszę traktować ten tekst jako źródło informacji - jak bym olewał CA to bym nic nie napisał - w ten sposób daję wyraz tego ,że zależy mi na tym by ta impreza szła w dobrym kierunku.

.

------------------------------

źródło

http://www.combatalert.com/forum/viewtopic.php?f=44&t=2781&start=50

Edytowane przez Gość

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.