Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

KPASG.pl airsoft w kujawsko-pomorskim - ASG Toruń, ASG Bydgoszcz, ASG Włocławek - ASG

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

STALKER 4 - Zona Sęki - kwiecień 2014

  • Odpowiedzi 132
  • Wyświetleń 17,7 tys.
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Most Popular Posts

  • Masz rację. MG przepraszam, mam nadzieję że się nie pozabijamy na stalkerze. Mimo moich głupich (lecz nie zazdrosnych tekstów) uważam że robisz kawał dobrej roboty, powodzenia. PS. Arek też Cieb

  • Gra była zaiste bardzo zacna inna i trudniejsza od poprzedniego stalkera. Mimo tego że spałem 10h i tak jestem cały obolały i nie mogę siedzieć na tyłku !!! Dzięki Arthi Jak dojdę do siebie wrzucę

  • Bardzo miła i rodzinna atmosfera panowała. No właśnie... nikt o tym przy wcześniejszych edycjach chyba nie wspominał, a prawdą jest, że bardzo miło się z Wami dziady siedzi przy grillu po imprezie

Opublikowane grafiki

Featured Replies

Opublikowano

No coż MY mamy obawy czy się zmieścimy w 2 osoby do 5 osobowego auta z racji sprzętu do larpowania. Będziemy jechać w czwartek z Yska znajdziemy jakiś przytulny rejon na polu i będzie git jak coś to szukać namiotu z flaga wolnych stalkerów.

Do zobaczenie na miejscu i mam nadzieje z nienawidzicie nas za mechanikę jaka będzie na larpie :P

Opublikowano

Ma ktoś jeszcze wolne miejsce w transporcie?

Opublikowano

Jest u mnie. Odezwij się na priva.

Opublikowano

...niestety.

A może jeszcze ktoś?

Ew. ktoś jeszcze rusza z okolicy, żeby podpiąć się pod konwój?

Opublikowano

Spasiba Soldaty ! No i oczywiście, moi wspaniali współtowarzysze drogi :)

Opublikowano

Wojskowe pozdrowienia z Zony! Z cyklu "wyskakiwać z kasy frajerzy" :D Więcej info wkrótce, jak nacieszę się murowanym kiblem.<p><a href="https://www.kpasg.pl/uploads/monthly_2014_04/fanty.jpg.6c3865ee79263accfce86bac09822218.jpg" class="ipsAttachLink ipsAttachLink_image"><img data-fileid="1962" src="https://www.kpasg.pl/uploads/monthly_2014_04/fanty.jpg.6c3865ee79263accfce86bac09822218.jpg" class="ipsImage ipsImage_thumbnailed" alt=""></a></p>

fanty.jpg.6c3865ee79263accfce86bac09822218.jpg

Opublikowano

Również pozdrawiam, dotarłem do swojego punktu docelowego.

Przez ten notoryczny deszcz nie mam ani jednej fotki i ani minuty filmy. Jeśli ktoś coś posiada to poproszę o publikację.

Opublikowano

Silna była nasza ekipa wojewódzka w tym roku, morda się cieszy na samą myśl :wink:

Było zacnie i morowo, będzie co oglądać na zdjęciach, gdy tylko się pokażą.

Pozdrowienia!

Opublikowano

Wiciu, ofiara własnej chciwości :D

Nic nie przebije:

"Widziałam orła cieńńńńńńńńńńńńńńńńńńńńńńńń"

Opublikowano

Gra była zaiste bardzo zacna :) inna i trudniejsza od poprzedniego stalkera. Mimo tego że spałem 10h i tak jestem cały obolały i nie mogę siedzieć na tyłku !!! Dzięki Arthi :P

Jak dojdę do siebie wrzucę sprawozdanie z naszych doznań :D

Dzięki ekipie z KP a w szczególności Gwoździowi, Sewerynowi i Nazirowi z którymi przyszło mi się zgubić w Zonie i wyjść poza jej teren w kierunku Kielc :D

Było naprawdę rewelacyjnie ... szacun dla wojska :)

.

------------------------------

BTW. Nie był bym sobą gdybym się nie pochwalił że w tym roku podobno odnotowaliśmy drugi rezultat w grze z kwotą obrotu 25mln i końcowym wynikiem w gotówce 10,5 mln

Za tą kasę następnym razem każę postawić sobie pomnik Gruzina z dużym nosem (MG wie o co chodzi :D) ale nie zrobił bym tego bez swojej ekipy !!! Dzięki chłopaki !!!

Opublikowano

Mega udana impreza, zakwasy w udach ciągle trzymają. Moje nogi na długo zapamiętają ten wyjazd :D

Dzięki całej ekipie z KPASG, był to mój pierwszy wyjazd poza rejony naszego województwa i byłem mile zaskoczony jak dobrze jest zgrana i jak współpracuje ekipa z naszego województwa podczas samej rozgrywki jak i poza nią w strefie "Offgame". Bardzo miła i rodzinna atmosfera panowała. Dzięki Panowie!

Gwoździu, Nazir i Szpiegh - dla was szczególne podziękowania za wszystkie wspólne akcje i przebyte kilometry (a było ich naprawdę sporo). Cele wypełnione, bardzo dobry wynik osiągnięty, snork złapany, stalker udany! :)

Opublikowano
Bardzo miła i rodzinna atmosfera panowała.

No właśnie... nikt o tym przy wcześniejszych edycjach chyba nie wspominał, a prawdą jest, że bardzo miło się z Wami dziady siedzi przy grillu po imprezie :D

Oby więcej takich okazji!!

Zgadzam się z przedmówcami, ten Stalker faktycznie był trudniejszy niż poprzedni (przynajmniej dla tytułowej frakcji), mam do siebie duży żal, że dałem się nabrać synoptykom, że deszcze będą 'przelotne', bo przemokłem tak, że wieczorem już niewiele mi się chciało, tego tylko żałuję...

Opublikowano

Dzięki wszystkim. Pierwszy mój wspólny wyjazd i będę wspominał go bardzo dobrze. Za samą przyjemność wejścia pod prysznic i zjedzenia obiadu już po grze warto było jechać :) Ogólne wrażenia bardzo dobre, co do rozgrywki trzeba dużo kombinować co jest w tym wszystkim najlepsze. Od siebie wrzucę zdjęcia badania anomalii i otwierania jej, tylko tyle mam, bo było potrzebne nam do questów.

ZDJĘCIA

Opublikowano

Potwierdzam: KPASG to mocna ekipa i myślę, że było nas widać :-)

Wieczorne grille w doborowym towarzystwie degeneratów z województwa są iście bezcenne.

Oby było tego więcej!

Opublikowano

No niezła strzelanka, tylko szkoda, że nam repliki zabrali - na wała brałem 12 midów się pytam. Była spina, wojsko zniszczyło grę, tak uważam. No i chcę zapytać na co poszła składka?

.

.

.

.

LOL bardzo zacna impreza, pikniki wieczorne piwno-kiełbaskowe to osobna kwestia. Pozdrawiamy wszystkich, zwłaszcza naszego kierowcę rajdowego.

Opublikowano

Było super. Dzięki wszystkim za udaną imprezę, przede wszystkim naszej mocnej ekipie stalkerów.

Mój pierwszy stalker (w końcu) i dostałem to, co chciałem, czyli eksploracje Zony pełną gębą i masę artefaktów (niestety najważniejszego i największego nie ma na fotce :( ).

Fotki

P.S. Gwoździu, Seweryn i Szpiegh - na następnej imprezie, wyprawy nocnej do kryjówki Striełoka wam nie odpuszczę :)

Opublikowano

Bawiłem się świetnie, "quest na domek" i inne zabawy w uprzykrzanie życia obcym stalkerom wypełniały nam radośnie czas na posterunku. Do zobaczenia na szlabanie!

Opublikowano

Zona widziana przez bojców: sierzanta Artioma, jefrejtra Lookasa i praporszczika Wicia z 76 desantowo-szturmowej.

Po kilku godzinach nasz Ural dojeżdża do Zony. Po zaparkowaniu wozu wyskakujemy i lecimy zameldować się pułkownikowi Kotowskiego. Na dzień dobry dostajemy robotę, trzeba ufortyfikować teren starego PGRu. Taa, pierdzistołki z Chroszewskiego Prospektu zawsze wiedzą wszystko najlepiej, a desant odwala brudną robotę za nich. Po przeniesieniu kilku budek strażniczych i ustawieniu zapór z worków obsadzamy blokpost północ. Do zony zaczynają zjeżdżać stalkerzy, czyli żule, gwałciciele i spekulanci z całego świata. Oczywiście nikt nie ma odpowiednich dokumentów, przepustek. Wiozą tylko nielegalny alkohol, papierosy, świerszczyki, broń palną. Po czasie przyjeżdżają uzupełnienia z desantu i kilku pograniczników. Jak człowiek oglądał, jak zarekwirowane towary są niszczone, to aż z beretu potrafił orzeł spaść...

Następnego dnia obudził nas smród w namiocie i susza w ryju. Szybka toaleta i na zbiórkę do pułkownika. Po wysłuchaniu rozkazów dostaliśmy informację, że w pobliżu baru zbierają się stalkerzy. Szybka akcja. Otoczyliśmy ich, kazaliśmy złożyć broń w wyznaczonym miejscu i uformowaliśmy ich w kolumnę. W czasie pędzenia tego bydła przez zonę (nie mam zielonego pojęcia gdzie ich mieliśmy zaprowadzić i czemu kazali nam zabrać łopaty), zostaliśmy zaatakowani przez stado mutantów. Stalkerzy postanowili wykorzystać sytuację i zaczęli uciekać w las. Myśleli że przechytrzą starych szwejów! Nasze kałaszniki klekotały aż miło, mutanty też nie próżnowały i dorwały wielu powolnych cwaniaczków. Po zostawieniu wielu trupów w okolicach brodu wróciliśmy do kołchozu. Nasz szef, lejtnant Patrol dał nam zadanie, uwaga, służby patrolowej wzdłóż płotu dzielącego nas od "martwego miasta". W ruinach starych hal zauważyliśmy wraz z Artiomem i Lookasem jakiś ruch, ktoś pewnie chciał dostać się na teren kołchozu. Stalkerzy, albo bandyci odpuścili przechodzenie przez płot. Jeżeli jakiś frajer uniknąłby naszych kul, mógłby spotkać się z ogrodzeniem pod napięciem. Po rutynowym patrolu dostaliśmy rozkaz wsparcia pograniczników na blokpoście północnym. Pod bramy zaczęli przychodzić stalkerzy, jednak bez bumagi to mogli mnie cmoknąć w du... w wypolerowane buciory! W zonę wychodziły pierwsze ekspedycje naukowców, kilku śmiałków dołączyło do jajogłowych, część stała pod bramą i liczyła na szczęście. To całe zamieszanie, hałas i zapach ludzi zwabił pod nasz posterunek snorki. Szkoda że w Pskowskim "cristalu" szatniarz buchnął mi stoper, wielu stalkerów pobiło życiowe rekordy na różnych dystansach, kilku też skończyło jako karma dla głodnych mutantów. Zona daje, zona zabiera... W trakcie przepychanki ze stalkerami pod bramą z krzaków wyskoczyły mutanty. Chłopaki za płotem nawet nie zdążyli krzyknąć, gdy zostałem powalony i zaatakowany przez dwa snorki. Strzały z kałaszników odstraszyły bestie. Bydlaki mnie oślepiły! Moje bojce zaprowadziły mnie szybko do rzeźnika-doktorka w bazie jajogłowych. W takich momentach żołnierz żałuje, że dowództwo nie rozstawiło polowego lazaretu, sanitatiuszki w białych fartuszkach, wykwalifikowana kadra, która bezboleśnie wyleczy każde rany... Po wyleczeniu mojej ślepoty przez doktorka mogłem wrócić do obowiązków na blokpoście. Siedzieliśmy, czekaliśmy, uczyliśmy stalkerów szacunku do wojska, jednak sielanka nie trwała długo. W naszym kierunku zmierzała duża grupa bandytów! Znaliśmy tych gnojów. Część z nich na pewno była z naszego resortu, rząd nie płaci dużo, a oligarchowie potrzbowali wyszkolonych ludzi. Kotowski powiedział nam, że mamy czekać na wsparcie. Kiedyś dojdzie. Zbiorą nieśmiertelniki. Wsadzą trupy do cynowego pudła. Odeślą do mamy. No i wsparcie przyjdzie. Szykowała się ciekawa obrona: sześciu ludzi, dwa magazynki na głowę kontra grupa piętnastu, ciężkouzbrojonych bandytów... Szli na nas, jak Wielka Armia na redutę Szewardino. Bydlaki! Zapomnieli że są w zonie! Z lasu wybiegły mutanty, bandyci pobledli bardzo szybko i jeszcze szybciej uciekali. Dostaliśmy zgodę na wpuszczanie stalkerów do kołchozu. Lepiej chyba było stać przed bramą: musieli się wprost kierować do siedziby GRU, odczekać swoje w "łagrze" i udać się na przesłuchanie do Kota. Kto miał szczęście wychodził na miasto z bumagą, kto miał pecha dostawał kulę w łeb. Na posterunku północnym spokojnie, docierały do nas informacje o zaciętych walkach na południowym posterunku. Cała zona chciała wtargnąć do kołchozu, jednak nasi dawali radę. Doszły do nas słuchy o żołnierzu zarażonym nekro-czymśtam. Biedak zamienił się w żywego trupa, jednak nawet taka zmiana nie pozwoliła mu zapomnieć kim jest. Trup podobno w pojedynkę wyrżnął bandytów, którzy atakowali południowy posterunek! A może na południowym mają jakiś marnej jakości bimber? Kolejny prikaz od Kota: patrolować miasto. Stalkerów bez przepustki rozwalić na miejscu. Niektórzy nie mieli papierów i szczęścia, inni mieli pieniądze... Zawędrowaliśmy do lokalnej speluny. Przez chwilę myśleliśmy że weszliśmy do kostnicy: cisza, posępne typy siedziały przy stołach, żadnej muzyki... Jako że na zewnątrz zaczęło padać pograliśmy w karty. Wojsko zawsze wygrywa w karty więc opuściliśmy bar. Udaliśmy się na nasz blokpost, odprowadziliśmy pewnego stalkera z artefaktem do baru, mimo że nie chcieliśmy pieniędzy za pomoc, to ten wcisnął nam je do kieszeni. Trudno, co zrobić? Około godziny 16 dostaliśmy możliwość wydawania przepustek. Jak wiadomo, przy wydawaniu oficjalnych dokumentów było trzeba uiszczać różne opłaty: znaczek skarbowy, podatek od wycierania się betonu na blokpoście etc. Wielu stalkerów nie chciało przy tym współpracować i dostało zasłużoną kulę w łeb. Inni grzecznie płacili i dostawali papiery. W międzyczasie przyszło też kilku zarażonych stalkerów. Grypa Sacharowa tzw. Zonówka to nie jest zwykły kaszelek. Kilku zarażonych doszło do naukowców, kilku nie stosowało się do zasad kwarantanny i zmuszeni byliśmy ich rozwalić. Przy wypisywaniu przepustki zaszła jakaś pomyłka. Dowództwo coś namieszało no i wydałem podobno złą przepustkę. Byłem niewinny! Niejaki Sztućcow na moje szczęście nie umiał strzelać w głowę i trafił mnie tylko w ucho. W czasie leczenia mnie przez lekarzy w bazie, reszta siedziała na posterunku.

Po godzinnej emisji anarchiści z wolności zajeb*** nam szlaban! Mówi się trudno. Pogranicznik Kacperow wyczarował niewiadomo skąd szlaban zastępczy - wyrób szlabanopodobny. Tak siedzieliśmy na posterunku do wieczora. Gdy zaczęło robić się ciemno, szykował się kolejny atak połączonych sił bandytów, stalkerów i najemników. Do pomocy dostaliśmy dwóch podobno zaufanych stalkerów. Gdy czekaliśmy na tą zgraję z przyszykowaną zasadzką usłyszeliśmy strzały. Jakiś dwóch bandytów strzeliło nam w plecy. Brawo pułkowniku Kotowski! Dobrych nam pomagierów daliście! Zapłaciliście im z góry za swoją robotę? Rozpoczął się szturm na bazę wojska. W ciemności panował chaos, śmierć zbierała swoje krwawe żniwo. Żołnierze, bandyci, najemnicy i stalkerzy padali jak muchy, jednak baza wojska nadal się trzymała, byliśmy otoczeni, czekaliśmy na posiłki z posterunku południowego. Kolejna rana, tym razem ktoś odciągnął mnie do bazy naukowców, gdzie zostaliśmy szybko postawieni na nogi. Wraz ze mną był Artiom i jakiś inny bojec. Dostaliśmy cynk, że w opuszczonej części laboratorium zbiera się mała grupka żołnierzy szykująca się do kontrataku. W tym samym czasie jefrejtor Lookas bronił wraz z kilkoma żołnierzami pułkownika. Miały być jakieś ordery za obronę i takie tam, ale sprawa rozeszła się po kościach i tyle w temacie... W opuszczonej części bazy naukowców ustaliliśmy plan działania. Postanowiliśmy wymknąć się z kołchozu, zrobić mały łuk wchodząc w zonę i uderzyć na posterunek. Po drodze utłukliśmy snorka, ktory spokojnie szedł sobie drogą. Teraz to my byliśmy myśliwymi bydlaku! Po zajęciu blokpostu zaczęliśmy ostrzeliwać przeciwników w okolicy bazy. Okzało się, że wśród nich było sporo martwych, ale ciągle chodzących stalkerów... Ot, zona zawsze zaskakuje. W czasie powrotu do bazy, wśród grupki 3 pseudo-trupów (którzy nawet nie krwawili) zostałem pchnięty nożem przez jednego żywego frajera... Odnaleźliśmy Lookasa i udaliśmy się na posterunek południowy i ponownie go obsadziliśmy. Tym razem nie mieliśmy listości dla stalkerów, pamiętaliśmy ich stare winy, więc kroiliśmy ich z kasy i strzelaliśmy w plecy. Wojsko nie ma zaników pamięci gnojki! W czasie siedzenia na blokpoście zostaliśmy otoczeni przez 6 stalkerów. I my i oni zdążyliśmy podnieść broń, jednak żaden nie odważył się strzelić. Sytuacja taka podręcznikowo nazywa się Meksykańskim Patem, jak potem wytłumaczył mi to Lookas. Czemu do cholery Meksykański Pat?! Nie mam pojęcia, ale wiedziałem jedno, albo my ich, albo oni nas. No i zaczęliśmy strzelać, tzn. my, wojskowi. Chłopaki z bazy też zaczęli strzelać i tak pozbyliśmy się problemu. Noc robiła się czarna, stalkerów na blokpoście coraz mniej, wracali do domów, przechodzili przez płot... Nie było żadnych rozkazów więc siedzieliśmy na posterunku, śmialiśmy się... Po północy blokpost północy zakończył działalność. Po uzyskaniu zgody na jego opuszczenie przez Kotowskiego wyruszyliśmy do baru żeby wykorzystać zarekwirowane pieniądze. Byliśmy chyba ostatnim, zorganizowanym oddziałem wojska, który opuszczał niebezpieczny teren. Zakupy w barze, sen i powrót IŁem-76 do domu...

Teraz wszystko w pigułce :)

Chciałbym podziękować całej ekipie z KP, za udział w świetnej imprezie. Z wami to można wszędzie jechać! Za rok musimy to powtórzyć.

Teraz mechanika gry, czyli co mnie zaskoczyło, co wkurzyło, co na plus, co na minus.

Plusy:

+ stylizacje graczy, każdy włożył kawał roboty w swój strój. Obejrzałem zdjęcia z jakiegoś stalkerowego eventu w tym samym terminie w Warszawie i przepaść pomiędzy nimi a Zoną Gyvera jest ogromna! Jeszcze raz gratulacje dla larpowiczów, do nikogo nie mogłem się przyczepić.

+ dla wojska za ogólną atmosferę. Mam nadzieję że poczuli to zwykli szweje, stalkerzy, bandyci i cała reszta.

+ sama zona, kołchoz/PGR. Można było poczuć się jak w grze.

+ za świetne rekwizyty.

+ dla mutantów, czasami można było narobić w majtki widząc groźne mutki.

+ (ponownie) dla ekipy z KP!

Teraz minusy, nie przysłoniły finalnego obrazu gry, która była mega, jednak istniały:

- dla ludzi, którzy zapominali oznaczyć się czerwonymi szmatami/światełkami. W czasie nocnej rozgrywki to mocno irytowało. Człowiek chowa się w krzakach, już chce strzelić w gościa a ten krzyczy, że idzie gdzieś tam po rękawiczki, które gdzieś tam zgubił. Również pod bazą wojska 3 stalkerów wybierało się na poszukiwania jakiegoś fantu, a w tym czasie 4 wpychał gumowe noże między żebra.

- pomysł emisji w trakcie gry. Wiele osób skończyło po godzinnej emisji grę, po emisji coś się posypało w głowach graczy, było troszeczkę inaczej niż przed emisją. Na przyszłość nie widzę sensu, żeby wprowadzać tak długą emisję.

- Szaleni kierowcy pojazdów, zwłaszcza kierowca wolności, który chcąc wyminąć blokadę prawie rozjechał koleżankę z wojska.

- Nie każdy doczytał mechanikę gry, przez co również działy się różne, dziwne rzeczy. Niektórzy nie wiedzieli również o kartach akcji, które mógł wręczyć NPC lub mutant. Ludzie olewali temat i czasami nie stosowali się do zaleceń na karteczce.

To by było na tyle. To był mój pierwszy pobyt w zonie. Pozytywnie mnie zaskoczyła, żal było wracać do domu, ale mam nadzieję że za rok będzie jeszcze lepiej! ;)

Opublikowano

Nie wiem czy zauważyłeś, ale emisja służy orgom jako ułatwienie w 'resetowaniu' fantów w grze... ta godzinka nie była tak 'z dupy' narzucona, tylko oni w tym czasie pomykali autkiem po terenie i uzupełniali znajdki/anomalie itp... wcześniej jednak była od 16tej do 17tej i moim zdaniem zmiana nie wpłynęła pozytywnie na rozgrywkę.

Opublikowano

Fakt, emisja od 15 do 16 byłaby lepszym rozwiązaniem.

Wiciu, lepiej przyznajcie się ile kasy skasowaliście od Stalkerów

Ja uzbierałem z "biletów do zony" i Questa "na domek" oraz ze współpracy z zaprzyjaźnionym Szpionem w sumie 1 200 000 hrywien

BTW, żeby nie było że byliśmy wyjątkowo pazerni i złośliwi, zadaniem wojska w tym roku było rozwalenie ekonomiki gry poprzez przejęcie jak największej ilości banknotów będących w obiegu :)

Opublikowano

Niezły wynik Retal! My uzbieraliśmy coś koło miliona + niezliczone fanty do wypicia :D

Opublikowano

Samego stalkera oceniam średnio. Od strony NPC i modów to stalker leżał rozwalony przez wojsko. Całej placówce naukowej już się porostu nie chciało dalej pracować."Leczenie ołowiem" i domniemanymi lekami przez wojsko spowodowało ze 5 osoby, które przygotowały rekwizyty mogła śmiało jechać do domu i nie tracić czasu na imprezę. Bo nie było warto. Z przygotowanych zadań bardzo nie liczna cześć została wykonana. Gdyby nie ekipa z KP to żaden yski quest czy mój nie był by zrobiony. Mutki pokazały klasę ale cóż tylko one jak patrzeć na ogół. Pomijam fakt dr BLachy który przyjął aż jednego pacjenta reszta odstrzelona na bramie.

Od strony larpowanie stalker leży to była jakaś tam yebanka z elementami larpa.

Tyle od mnie

Jeszcze raz wielkie gratki dla KP team gdyby nie wy to wyjazd by był stracony w 100%.

Opublikowano

Cóż... nie chcę bezwarunkowo bronić imprezy (która z edycji na edycję coraz bardziej mi się podoba) ale chyba NPC grają tak jak sobie pościelą... do przewidzenia było, że miasto będzie obstawione wojskiem, może warto było zrobić Laboratorium poza Miastem...

Mi się bardzo podobało, nietypowy początek gry rozbił rutynę, która zaczęła panować już na 3ciej edycji.

Opublikowano

Faktem jest, że tak jak w zeszłym roku stalkerzy larpowali świetnie, tak w tym roku to było żenujące ich zachowanie, zupełnie bez własnej inwencji. Niestety leczenie ołowiem stawało się koniecznością, gdy gnojki próbowali nas straszyć zakażeniem. Leczenie poza miastem rozwiązałoby problem.

Opublikowano

Coz widac ze ludzie nie czytali kart bo kart zarazajacych bylo najmniej a Npc sa uzaleznieni od graczy i to mocno. W trakcie trwania gry lazilem i proponowal misje i zglaszanie sie. Poza ekipa z KP nikt nie zglosil się, co poradzic. Ja moge wymyslic cuda na kiju jak graczsie nie ruszy to nic to nie da. Jak chyba w kazdym systemie rpg, a miejsce labu bylo ustalone z gory.

Opublikowano

Za dużą rolę w grze odegrała Wolność. Nie mając powinności jako naturalnego wroga tworzyli swoją małą armię i dyktowali warunki gry. Ostrzegałem o tym MG na początku gry ale mnie olał biednego stalkera :)

Wolność od początku buntowała stalkerów, rozdawała im amunicję i rozwoziła po terenie swoim wozem. Trzeba było ich zmłucić od początku jak jeszcze nie byli silni i gra by się nie przeistoczyła w mini jebankę po emisji.

Jak się przechodziło koło co niektórych grup stalkerów to człowiek się zastanawiał czy już spier$@#%ć czy się chwilę wstrzymać.

Ja lubię stalkera za Larpa ... od początku do samego końca nastawiony byłem na larpowanie i z tego właśnie powodu nie wystrzeliłem ani jednej kulki. Uważam osobiście imprezę za bardzo udaną :) ja się wybawiłem.

Opublikowano

Jakbym miał tak słuchać co i kto i z kim przyjdzie wjebać wojsku to bym musiał utłuc wszystkich. Jak leci, co mi z resztą czasami się zdarzało :P

Ja dostawałem prikazy od Kota. W moich oczach większym zagrożeniem dla sztabu GRU były mutki niż Stalkerzy z Wolnością i Bandytami nawet razem wziętymi. Pokazaliśmy to dobitnie przy szturmie połączonych sił na posterunek Patrola. Zostało nas niewielu ale i tak się wybroniliśmy, a jak reszta oddziału WDW (nowej edycji w tetrisach) wpadła to zrobiło się jeno siwo od kurzu spod butów atakujących. Większym problemem była też próba buntu i niesubordynacja u Czekaja na posterunku która mogła doprowadzić do rozjebania wojska kompletnie.

Opublikowano
Większym problemem była też próba buntu i niesubordynacja u Czekaja na posterunku która mogła doprowadzić do rozjebania wojska kompletnie.

W żopie byłeś, nic nie widziałeś ;) Nasz posterunek działał wzorcowo, spalił tylko jedną oficjalną przepustkę jakiegoś tam stalkera i utłukł 3 albo 4 zarażonych.

Co do tych zarażonych to z bazy ani ze strony naukowców nie było żadnych wskazówek co do postępowania z nimi. Tak jak mówił Retal, niektórzy odgrażali się, że zarażą to nie będę ryzykował zarażenia całego posterunku jakimś choróbskiem. Kula w i po problemie :smile:

Opublikowano

W żopie to Ty trzymałeś głowę w trakcie szturmu na sztab GRU :P gdyby nie Tetrisy to byś był cały w żopie. Nie wiem czy doszły Cię wieści, ale w ramach pokazówki mieliście być rozwałkowani przykładnie po emisji, w ramach ratowania sytuacji :P ale na Wasze szęście zdążyliśmy zlecić zabójstwo wichrzyciela i pozbyć się szpiona. To nam dało czas na reakcję i poukładanie spraw z wkurwionymi Stalkerami :P Nie tylko kasa się liczyła w tej zabawie :P

Opublikowano

MG, uwierz mi, bawiłem się bardzo dobrze ;) A "cennik spraw urzędowych" był jednym z kilku elementów, które dały mi frajdę na stalkerze.

Opublikowano

Nie no za inwencję twórczą, to należy Wam się medal Lenina, LOL pomysły za/na co pobierać kasę to mieliście LOL "Fundusz kombatancki" "Podatek od ścierania betonu na blokpoście" ;):D

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Account

Navigation

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.